„Rz" ujawniła w sobotę, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa, realizując wniosek o pomoc prawną, rosyjskich śledczych badających przyczyny katastrofy smoleńskiej, zażądała od Instytutu Pamięci Narodowej dokumentów w sprawie rodzin pilotów Tu-154.
Wczoraj szef Sejmowej Komisji Sprawiedliwości Ryszard Kalisz uznał, że realizacja wniosku poprzez kwerendę w IPN to skandal. Zapowiedział zwołanie w tej sprawie posiedzenia komisji i zaproszenie na nią prokuratora generalnego Andrzej Seremeta.
O zwołanie posiedzenia zaapelowała wczoraj do Kalisza posłanka SP Beata Kempa. Chciała, by prokuratorzy odpowiedzieli na pytanie: „dlaczego taki wniosek – o inwigilację naszych polskich pilotów – został zrealizowany".
Mec. Piotr Pszczółkowski reprezentujący w postępowaniu smoleńskim rodzinę zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego uważa, że teraz polska prokuratura powinna zwrócić się do Rosjan o pomoc prawną.
– Chciałbym, by ustalono, kim byli i czym się zajmowali przodkowie kontrolerów ze Smoleńska: Krasnochuckiego, Plusnina i Ryżenki – mówi „Rz".
Jak pisaliśmy, prośba prokuratury wzbudziła zaniepokojenie IPN. Jego prezes poinformował o tym prokuratora generalnego. Wątpliwości budził bowiem sens i zakres kwerendy, która objęła aż trzy pokolenia rodzin mjr. Arkadiusza Protasiuka i ppłk. Roberta Grzywny.
– Polska prokuratura nie dopatrzyła się podstaw do tego, by wniosku nie wykonywać – mówił płk Zbigniew Rzepa w Polsacie, zapewniając, że sprawdzono, czy wniosek był dopuszczalny.
Rzecznik prokuratury generalnej nie odbierał od nas wczoraj telefonu.