Rz: Co wynika z wczorajszej debaty?
Prof. Kazimierz Kik, politolog: Nic. Premier i ministrowie, zamiast normalnie pracować, przeznaczyli cały dzień na marny spektakl pokazujący mizerię polskiej klasy politycznej, która potrafi jedynie wzajemnie przerzucać się winą. Odnoszę wrażenie, że efektem tej debaty będzie pogłębienie społecznego przeświadczenia o nieporadności instytucji państwa. Okazało się, że król jest nagi.
Premier przekonywał, że to ludzie zawiedli, a nie państwo.
Jego wystąpienie można uznać za przekonywające, szef rządu bowiem mówił o konieczności doskonalenia systemu. Ale mowa prokuratora generalnego, który starał się zamknąć sprawę, zapowiadając kary dla podległych mu prokuratorów, była zupełnie niewiarygodna. Jeżeli społeczeństwo przestaje ufać państwowej instytucji, to przerzucanie winy przez jej szefa na podległych mu pracowników jeszcze bardziej to zaufanie podważa.
Ktoś musi ponieść konsekwencje za błędy, jakie popełniono przy sprawie Amber Gold.
Ta sprawa pokazała, jak bezkarnie czują się urzędnicy. Pokazała, ile jest sposobów na to, by urzędnik uniknął odpowiedzialności za swoje błędy. Sprawa Amber Gold powinna być początkiem debaty o odpowiedzialności urzędniczej za strat,y jakie ponoszą obywatele czy państwo w wyniku jego błędów. Mówię także o odpowiedzialności za straty natury politycznej, czyli podważanie wiarygodności instytucji państwa.
—rozmawiał Artur Grabek
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...