Izraelska armia informuje, że w nocy ze środy na czwartek uderzyła w "magazyn broni" znajdujący się w domu członka Hamasu w mieście Gaza oraz w "infrastrukturę militarną" znajdującą się w domach dowódców Hamasu, m.in. w mieście Chan Junus.

Po stronie izraelskiej syreny alarmowe, ostrzegające przed atakiem rakietowym, rozległy się w mieście Beer Szewa i w miejscowościach wzdłuż granicy ze Strefą Gazy.

Od momentu eskalacji konfliktu między Izraelem a Hamasem, do której doszło 10 maja, po stronie palestyńskiej w wyniku działań Izraela miało zginąć 228 osób.

Po stronie izraelskiej, w wyniku ostrzału rakietowego prowadzonego przez Hamas, miało zginąć 12 osób.

Tymczasem członek Hamasu, Moussa Abu Marzouk, na antenie libańskiej telewizji al-Mayadeen TV stwierdził, że - według niego - działania podejmowane w celu doprowadzenia do zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem zakończą się powodzeniem.

- Spodziewam się, że zawieszenie broni zostanie osiągnięte w ciągu jednego-dwóch dni, że będzie oparte na zasadzie obustronnego porozumienia - dodał.

W środę prezydent USA, Joe Biden, zaapelował do premiera Izraela, Beniamina Netanjahu, by ten dążył do deeskalacji, która miałaby doprowadzić do zawieszenia broni. Źródło w Egipcie, który jest zaangażowany w mediację między obiema stronami twierdzi, że zarówno Izrael, jak i Hamas, co do zasady zgadzają się na zawieszenie broni, ale do wynegocjowania pozostały jeszcze jego szczegóły.