- Jutro złożymy stosowane zawiadomienie w Państwowej Komisji Wyborczej - mówi nasz informator. Zadzwoniliśmy w tej sprawie do lidera ugrupowania Zbigniewa Ziobry, ale nie chciał nam tego potwierdzić.
- To prężenie muskułów - reaguje polityk z kierownictwa PiS. - I tak musieli założyć komitet, bo przecież porozumienie nie zakłada wspólnego startu we wszystkich miejscach - tłumaczy.
Jednak jak wynika z naszych informacji, wśród ziobrystów pojawiły się obawy, że PiS przeciąga rozmowy o wspólnych listach, by mniejsze partie prawicowe (w razie ich fiaska) z rejestracją nie zdążyły (termin mija za tydzień, w niedzielę 7 września). - Rozmowy zgodnie z umową miały być sfinalizowane 21 lipca. Jesteśmy zaniepokojeni, że dotąd się to nie stało - mówi nam osoba z otoczenia Ziobry.
Solidarna Polska nie myśli jednak o zerwaniu negocjacji. Wczoraj Ziobro gościł w Radiu Maryja. Zachwalał kandydatów PiS w wyborach uzupełniających do Senatu i prezesa tej partii Jarosława Kaczyńskiego. - Własny komitet traktujemy jak "plan B" i wolelibyśmy z niego nie korzystać - mówi nam osoba wtajemniczona w szczegóły ustaleń kierownictwa ugrupowania Ziobry.
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że szybko uda się zakończyć rozmowy. Ustalenia na szczeblu centralnym nie zostały jednak zaakceptowane przez wszystkich lokalnych liderów PiS. W piątek doszło do spotkania wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego z przedstawicielami partii Ziobry i Polski Razem Jarosława Gowina.
- Są miejsca, gdzie dobrze się porozumiewamy, a są takie, gdzie jest pat - mówi jeden z uczestników spotkania.
Solidarna Polska nie ma problemów m.in. w Łodzi (tam kłopoty ma Polska Razem) i w części Małopolski. - Fatalna sytuacja jest w Świętokrzyskim, a tam w wyborach europejskich uzyskaliśmy 9 proc. poparcia - tłumaczy na polityk Solidarnej Polski.
Jednak zdaniem przedstawiciela Polski Razem, negocjacje ziobrystów są mniej zaawansowane, bo oni eskalują swoje żądania. - My zadowalamy się dalszymi miejscami biorącymi. Oni walczą o jedynki - wskazuje.