„Mimo wszystko udało nam się porozumieć w najważniejszej sprawie" – powiedział po całonocnych rozmowach prezydent Władimir Putin. Przywódcy Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy podpisali krótką deklarację polityczną, w której „potwierdzili suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy".
Dodatkiem do deklaracji liderów jest „Kompleks środków w celu wypełnienia porozumień mińskich" (poprzednich – z września 2014 roku). 13-punktowy dokument (wraz z 8-punktowym aneksem) ustala przede wszystkim ponowny rozejm – tym razem od północy z soboty na niedzielę. Najwięcej miejsca w dokumencie poświęcono dokładnemu opisaniu, kto, co i na jaką odległość powinien wycofać z frontu. Broń ciężką podzielono na kategorie (w zależności od zasięgu) i wyznaczono osobne odległości. Ponieważ armia ukraińska będzie wycofywała swój sprzęt z obecnej linii frontu, a separatyści – z linii wyznaczonej we wrześniu 2014 r. (a od tego czasu zdobyli oni znaczne tereny), oznacza to, że ci ostatni będą musieli cofnąć swój sprzęt znacznie dalej niż Ukraińcy.
Punkty dotyczące ustaleń czysto wojskowych są najdokładniejsze. Dalej dokument opisuje znaczne ustępstwa polityczne ze strony ukraińskiej, idące dużo dalej niż w porozumieniu sprzed pół roku. Jednak większość z nich jest wpisana z zastrzeżeniami: „należy zbadać możliwość". Jednocześnie narzuca Ukrainie przeprowadzenie „reformy konstytucyjnej", która miałaby zapewnić przywileje terenom zajętym przez separatystów, a przed którą wcześniej bronił się prezydent Poroszenko.
– Jedynym realnym rezultatem porozumień jest rozejm i nic ponadto. W dodatku możliwy jest tylko rozejm, a nie trwały pokój – powiedział „Rz" ukraiński publicysta Witalij Portnikow. – Rosja nie będzie ich wypełniać, bo nie dostała tego, czego chce: podporządkowania Ukrainy i kogoś w rodzaju Janukowycza jako naszego prezydenta – dodał.
Również opozycyjni rosyjscy politycy uważają, że porozumienie nie przetrwa długo. – Długoterminowa umowa nie jest wygodna dla żadnej ze stron (dla Moskwy ani Kijowa) – uważa deputowany Ilja Ponomariow.
Sam dokument zawiera wiele kontrowersyjnych zapisów, które mogą zniszczyć porozumienie w każdej chwili.
1.
„Wycofanie wszystkich zagranicznych formacji zbrojnych, techniki wojskowej, a także najemników (...). Rozbrojenie wszystkich grup" – nie przewidziano terminu wykonania tego punktu, nie wskazano też jasno, że chodzi o oddziały regularnej armii rosyjskiej. Moskwa cały czas kategorycznie zaprzecza, że jej wojska znajdują się na Ukrainie, i przedstawia tamtejszą wojnę jako „konflikt wewnątrzukraiński". Natomiast rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych już zażądało od Chorwacji (!), by ta wycofała swoich „najemników" – podobno bowiem kilku Chorwatów służy w jednym z ukraińskich batalionów ochotniczych.