Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 19 na 20 kwietnia:
Ropa drożeje w związku z rosnącym napięciem między USA a Iranem
Nadal nie wiadomo, czy dojdzie do kolejnej rundy negocjacji pokojowych między USA a Iranem. Irańskie media podają sprzeczne informacje na temat udziału delegacji z Teheranu w takich negocjacjach – według agencji IRNA Iran nie weźmie w nich udziału, agencje Tasnim i Fars podawały, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Tymczasem Donald Trump poinformował, że wiceprezydent J.D. Vance, który miał stać na czele amerykańskiej delegacji udającej się do Pakistanu na rozmowy pokojowe, nie pojedzie do Islamabadu.
Czytaj więcej
Po tym jak USA zatrzymały irański statek, który próbował przełamać amerykańską blokadę cieśniny Ormuz, a Iran zapowiedział odwet, rosną obawy, że z...
Po tym, jak USA zajęły płynący pod irańską banderą statek towarowy „Touska”, który próbował przełamać amerykańską blokadę cieśniny Ormuz, irańska armia zagroziła rychłym odwetem. „Nikt nie może ograniczać eksportu irańskiej ropy i oczekiwać bezpieczeństwa dla wszystkich innych” – napisał wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref w mediach społecznościowych. „Wybór jest prosty: albo wolny rynek ropy dla wszystkich, albo ryzyko znaczących kosztów dla wszystkich” – dodał.
Rynek reaguje na napięcie między USA a Iranem wzrostem cen ropy. W poniedziałek rano za baryłkę ropy WTI (wydobywanej w USA) trzeba było płacić 87,88 dolarów, co oznacza wzrost o 6,4 proc. Z kolei cena baryłki ropy Brent wzrosła o 6,5 proc., do poziomu 96,25 dolarów.
USA pokazały, jak zatopiły kolejną łódź na Morzu Karaibskim
Dowództwo Południowe USA (SOUTHCOM) opublikowało nagranie, na którym widać zniszczenie łodzi mającej brać udział w przemycie narkotyków do USA. Atak został przeprowadzony w ramach wymierzonej w narkobiznes operacji Południowa włócznia (Southern Spear). Jak podaje amerykańskie dowództwo, zaatakowana łódź miała należeć do organizacji uznawanej przez USA za terrorystyczną i poruszać się po trasie na Morzu Karaibskim, po której poruszają się łodzie przemycające narkotyki. Z informacji wywiadowczych USA miało wynikać, że łódź brała udział w operacjach związanych z przemytem narkotyków.
W wyniku ataku zginęły trzy osoby. Łącznie, w rozpoczętej przez USA 2 września wojnie z południowoamerykańskim narkobiznesem, zginęło już ok. 180 osób. Operacja budzi kontrowersje, ponieważ Stany Zjednoczone wykorzystują w jej ramach wojsko do ataków na jednostki cywilne, na wodach międzynarodowych, nie przedstawiając dowodów, że osoby znajdujące się na pokładach atakowanych łodzi są uzbrojone i że stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa USA.
Ukraińcy ponownie atakują port, który odgrywa kluczową rolę w przeładunku rosyjskiej ropy
Gubernator Kraju Krasnodarskiego poinformował, że w nocy doszło do zmasowanego ataku dronów na port w Tuapse, ważny rosyjski ośrodek przeładunku ropy i produktów naftowych nad Morzem Czarnym. To kolejny taki atak w ostatnich dniach – poprzedni miał miejsce 16 kwietnia.
W wyniku ataku w nocy z 19 na 20 kwietnia jedna osoba zginęła, a jedna została ranna. Na terenie portu doszło też do pożaru.
Ponadto szczątki dronów, które zostały strącone przez rosyjską obronę przeciwlotniczą, miały uszkodzić kilka budynków w mieście, w tym budynki szkoły podstawowej, przedszkola, muzeum. Uszkodzona została też cerkiew, blok mieszkalny i gazociąg na terenie miasta.
Z doniesień, które pojawiają się w mediach społecznościowych, wynika, że do pożaru mogło dojść na terenie działającej przy porcie rafinerii należącej do Rosnieftu. W płomieniach miały stanąć zbiorniki z ropą.
W nocy doszło też do ataku rosyjskich dronów na Ukrainę. Celem ataku był m.in. obwód kijowski, gdzie – w rejonie browarskim – ucierpiał budynek mieszkalny, a jedna osoba została ranna. Z kolei w Krzywym Rogu w ataku drona ucierpiał obiekt infrastruktury.
Ewakuacja części mieszkańców stolicy Nowej Zelandii w związku z intensywnymi opadami deszczu
Mieszkańcy niżej położonych części Wellington, stolicy Nowej Zelandii, zostali wezwani do ewakuacji w związku z rekordowo dużymi opadami deszczu, które podtapiają miasto. W ciągu niespełna godziny w Wellington spadło 77 mm deszczu – tak intensywnych opadów w nowozelandzkiej stolicy jak dotąd nie rejestrowano.
Ulewny deszcz doprowadził do podtopień, osunięć ziemi i wyłączenia z użytku dróg w dzielnicy biznesowej i na południowych przedmieściach Wellington. W ewakuacji niektórych ulic brała udział straż pożarna.
Synoptycy ostrzegają, że deszcz może jeszcze przybrać na intensywności w poniedziałek.
W Wellington mieszka ok. 520 tys. osób.