Reklama

Rozejm na Ukrainie: artyleria zostaje w okopach

Obie strony odmówiły wycofania armat z linii frontu, separatyści zrobili to pierwsi.
Rosyjski czołg w drodze na front w okolicach Doniecka

Rosyjski czołg w drodze na front w okolicach Doniecka

Foto: PAP/EPA

„Nie ma warunków do wycofania ciężkiego uzbrojenia z frontu" – oświadczył w poniedziałek Eduard Basurin tytułujący się wiceministrem obrony Donieckiej Republiki Ludowej. Godzinę wcześniej dowiedział się, że Unia Europejska wpisała go na czarną listę osób, którym zabroniono wjazdu do Europy.

Główną i najdłuższą częścią mińskiego porozumienia rozejmowego podpisanego 12 lutego było dokładne wymienienie, na jaką odległość od linii styku obu wojsk powinno zostać wycofane ciężkie uzbrojenie przeróżnej wielkości i kalibru. Odmowa wykonania tego punktu (nr 2 w dokumencie) ze strony separatystów natychmiast postawiła pod znakiem zapytania całą umowę, wynegocjowaną przy pośrednictwie niemieckiej kanclerz Angeli Merkel i prezydenta Francji Francois Hollande'a. Bez wprowadzenia w życie przerwania ognia i cofnięcia ciężkiej broni nie można przejść do realizacji następnych punktów.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama