Część rodzin wycofała się z poparcie dla budowy monumentu przy zbiegu ulic Trębackiej i Focha - informuje RMF FM.

Zmiana decyzji związana jest z niefortunnym, ich zdaniem, miejscem, które zaproponowały władze Warszawy. Monument miałby powstać w miejsce pętli autobusowej na tyłach Krakowskiego Przedmieścia.

Dodatkowo, rodziny które prosiły prezydenta o głos w sprawie, uważają, że budowa "pomnika światła" przed Pałacem Prezydenckim, może zadowolić rodziny, które chcą upamiętnienia ofiar na Krakowskim Przedmieściu.

Żona prezydenckiego lekarza Wojciecha Lubińskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, mówi w rozmowie z RMF FM, że warto wrócić do rozmów na temat pomnika w postaci świateł. Inicjatywa, jej zdaniem, nie powinna przeszkadzać nikomu na Krakowskim Przedmieściu.

- Wydaje mi się, że powinno dojść do spotkania wszystkich rodzin, żeby rodziny wszystkie się mogły wypowiedzieć na ten temat, żeby porozmawiać na ten temat, bo bez tego to nie dojdziemy do konsensusu, porozumienia i do jakiejś jedności - mówi Beata Lubińska.

Część rodzin nadal zgadza się na zaproponowaną przez miasto lokalizację. Wdowa po szefie Sztabu Generalnego generale Franciszku Gągorze, Lucyna Gągor uważa, że obecne miejsce jest najlepszym z trzech wskazanych przez Radę Warszawy, a odpowiednia przebudowa może doprowadzić, że pomnik będzie lepiej widoczny z Krakowskiego Przedmieścia.

- My groby swoich bliskich mamy, natomiast pomnik jest dla potomnych i o tym też trzeba pamiętać - mówi RMF FM Gągor.