O tym, że prezydent Autonomii Palestyńskiej chciałby uczestniczyć w pożegnaniu Szymona Peresa, izraelskiego polityka wagi ciężkiej, zasłużonego dla bliskowschodniego procesu pokojowego, poinformowały dziś agencje zachodnie i portale izraelskie, powołując się na źródła bliskie Mahmudowi Abbasowi.

A portal izraelskiego dziennika "Haarec" dodał, że premier Beniamin Netanjahu wyraził na to zgodę.

Abbas będzie w Jerozolimie po raz pierwszy od sześciu lat.

Szymon Peres, który zajmował wiele ważnych stanowisk, w tym szefa rządu i, ostatnio, prezydenta, zmarł w środę w wieku 93 lat. Abbas tego samego dnia przesłał kondolencje rodzinie zmarłego, w którym nazwał go partnerem w dążeniu do pokoju.

To wyjątkowa reakcja jak na polityków palestyńskich. Liderzy rządzącego w strefie Gazy radykalnego Hamasu wyrazili zadowolenie ze śmierci "kryminalisty", który ma na sumieniu rozlew palestyńskiej krwi. Podobnie brzmiały wypowiedzi, które zachodni dziennikarze uzyskiwali od Palestyńczyków, spotkanych na ulicach strefy Gazy czy Zachodniego Brzegu Jordanu.

Razem z Abbasem w pogrzebie w Jerozolimie weźmie udział kilku palestyńskich oficjeli, w tym długoletni negocjator w rozmowach z Izraelczykami Saeb Erekat oraz Madżid Faradż, szef wywiadu Autonomii Palestyńskiej.

Szymon Peres dostał w 1994 roku pokojową Nagrodę Nobla wraz z ówczesnym premierem Izraela Icchakiem Rabinem i przywódcą Palestyńczyków Jaserem Arafatem.