Niezależnie od narracji naprawczej, jaką uprawiają Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i ich stronnicy, głosowanie w Brukseli jest i pozostanie znaczącą porażką rządu Prawa i Sprawiedliwości. Opozycja oczywiście bardzo by chciała, by stała się dla partii Prezesa Stalingradem. Nie tylko prestiżową klęską, ale również początkiem ostatecznego upadku. Przełamaniem trendu. Czy to możliwe? Pewnie tak, ale wciąż więcej atutów w polityce wewnętrznej jest w rękach PiS. Ma karną większość parlamentarną, spójny rząd, prezydenta i bardzo stabilne poparcie na poziomie około jednej trzeciej wyborców. To atuty, przeciwko którym każda gra jest szalenie trudna.