Początek rozmowy dotyczył wyborów prezydenckich we Francji. Czy Emmanuel Macron to dobry kandydat z perspektywy Polski? - W moim przekonaniu w tej chwili jest to optymalny kandydat. Macron jest pewnym wyzwaniem, bo stawiał bardzo mocno problemy w trakcie kampanii - mówił Komorowski.
- Dla nas mocna Francja i Niemcy, jako kraje zaprzyjaźnione, to jest perspektywa powrotu do Trójkąta Weimarskiego - oceniał były prezydent. Dodał, że Macron zapewne chce Unii Europejskiej, w której wszystkie kraje będą stosowały się do panujących zasad.
Czy demokracja w Polsce jest łamana? - Jest zagrożona i jest psuta. Nie ma co się kłócić o słowa, czy jest łamana - komentował gość.
Weźmie pan udział w marszu 6 maja? - Nie jestem zaproszony na to wydarzenie, rozumiem, że ma ono charakter partyjny - mówił Komorowski. - Warto demonstrować, pokazywać troskę o stan polskiej demokracji. 6 maja to może być dobra okazja do zaznaczenia, jeśli nie jedności partii opozycyjnych, to chociaż pokazania, że wspólnie potrafią coś robić - dodał.
- Jeśli organizatorzy oczekiwaliby uczestnictwa byłych prezydentów, to pewnie by się odezwali - mówił Komorowski.
Były prezydent mówił, że KOD ma duże zasługi dla obrony demokracji i praworządności, począwszy od pierwszych protestów w obronie Trybunału Konstytucyjnego. - Nie ma partii czy ruchu, który by nie przeżywał wzlotów i upadków - mówił o problemach Komitetu były prezydent. - Co mogłoby pomóc KOD? Jakieś inne ułożenie kierownictwa. Poczekajmy do wyborów w KOD - dodał.
Kolejnym wątkiem rozmowy były zgrzyty między prezydentem a szefem MON. - Przy tej samej konstytucji nie było żadnych zgrzytów za moich czasów. Żeby prezydent pisał listy do szefa MON, pan wybaczy. Od tego prezydent ma szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - oceniał Komorowski. - Antoni Macierewicz jest fatalnym ministrem, o braku zrównoważenia wewnętrznego. Teraz prezydent ujawnia swoją bezradność.
Innym tematem, choć łączącym się z szefem MON, był wywiad Wacława Berczyńskiego, w którym powiedział, że za jego sprawą nie doszło do zakupu śmigłowców Caracal. - To co powiedział pan Wacław Berczyński zakrawa na ostry skandal. Skoro MON dementuje, to jak mogli zrobić z konfabulanta szefa podkomisji? - pytał były prezydent.
- PiS dzisiaj jest, a jutro go nie będzie. Jeszcze dwie sprawy, jak z panem Berczyńskim, i PiS straci władzę - oceniał Komorowski. Dodał, że teraz PiS próbuje się wykręcać. - To znaczy, że prezes Jarosław Kaczyński już wie, że opowiadali bzdury mówiąc o zamachu. Za chwilę wymyślą bombę kartoflową, albo kaszową - kpił.
Na koniec rozmowy były prezydent mówił o tym, że PiS słabnie w notowaniach. - Ważne, że spada PiS. To trend trudny do zatrzymania i dający nadzieję opozycji - mówił Komorowski.
Donald Tusk jest dobrym kandydatem na prezydenta? - Myślę, że to będzie jego decyzja. Ma ogromne szanse - zakończył Komorowski.