Reklama

Janusz Jankowiak: Jakie znaczenie mają ratingi?

Musimy się nauczyć, jak oceniać stan naszej gospodarki.

Aktualizacja: 17.05.2017 18:23 Publikacja: 16.05.2017 18:54

Janusz Jankowiak: Jakie znaczenie mają ratingi?

Foto: Fotolia.com

Agencja Moody's utrzymała rating polskiego długu rządowego w walucie zagranicznej na poziomie A2, poprawiając jednocześnie perspektywę ratingu z negatywnej na neutralną. Przed rokiem Moody's obniżył perspektywę z neutralnej na negatywną. Tym samym w ciągu roku wróciliśmy tam, gdzie byliśmy. Decyzja Moody's wzbudziła entuzjazm przedstawicieli rządu i niektórych analityków. Czy słusznie?

Jest to oczywiście dobra wiadomość. Tego nikt kwestionować nie powinien. Jednak budowanie na tej podstawie opowieści o doskonałej ocenie stanu i perspektyw polskiej gospodarki jest nadużyciem.

Po pierwsze – neutralna perspektywa oznacza wyrównane prawdopodobieństwa zarówno obniżenia, jak i podwyższenia ratingu w przyszłości. Nic więcej. Dopiero perspektywa pozytywna daje przewagę prawdopodobieństwu podniesienia ratingu.

Po drugie – agencja wyliczyła starannie powody, jakie skłoniły ją do poprawy perspektywy. Większość z nich wiąże się z zaniechaniem przez rząd, złagodzeniem lub odłożeniem zapowiadanych przedsięwzięć, które mogły zdestabilizować finanse publiczne. Nie ma obniżki VAT; nie ma podniesienia kwoty wolnej; redukcja CIT dotyczy marginalnych mikroprzedsiębiorstw. Dzięki temu spadło ryzyko znaczącego ubytku dochodów budżetu i niekontrolowanego wzrostu deficytu.

Po trzecie – coś, co agencja nazywa zmniejszeniem obaw o negatywny wpływ rządu na klimat inwestycyjny. Chodzi o szumnie wcześniej zapowiadane, a ostatecznie – na szczęście – porzucone, ustawowe, przymusowe przewalutowanie kredytów hipotecznych denominowanych we frankach szwajcarskich. Problem nie zniknął. Na skutek jednak defensywnej postawy rządu w tej sprawie, nie ma przynajmniej teraz – w ocenie agencji – ryzyka destabilizacji sektora bankowego. Przed rokiem takie ryzyko było przez Moody's mocno akcentowane.

Reklama
Reklama

Lwia część pozytywnych czynników wpływających na poprawę perspektywy powiązana jest z wycofaniem się rządu z przedsięwzięć destabilizujących finanse publiczne i system bankowy. Tylko poprawa ściągalności podatków i relatywnie duży napływ inestycji zagranicznych (FDI) jest pozytywnym następstwem polityki gospodarczej.

Co równie ważne – agencja Moody's sporo też powiedziała o warunkach, których spełnienie przybliżać będzie podniesienie ratingu w przyszłości. Jakie to warunki?

Po pierwsze – poprawić się musi otoczenie instytucjonalne. Destabilizacja instytucji kluczowych dla prawidłowego funkcjonowania państwa prawa i gospodarki rynkowej – Trybunału Konstytucyjnego, systemu sądowego – była wcześniej podnoszona przez Moody's przy obniżce ratingu. Teraz będzie lepiej?

Po drugie – system świadczeń socjalnych nie może obciążać narastającego rachunku finansów publicznych bez wskazania źródeł finansowania zwiększonych wydatków. Obniżenie ustawowego wieku emerytalnego zdecydowanie jest sprzeczne z tym postulatem.

Po trzecie – wdrożone muszą być strukturalne reformy służące poprawie produktywności, podniesieniu w średnim okresie potencjału gospodarki i tym samym sprzyjające bezpiecznemu wzrostowi dynamiki obserwowanego PKB bez wywoływania nierównowag makroekonomicznych. Tymczasem ograniczenie podaży pracy (wiek emerytalny; obowiązek szkolny dla siedmiolatków; program 500+), czyli bezpośrednie następstwo polityki gospodarczej, prowadzi do narastania strukturalnego niedopasowania podaży i popytu na rynku pracy w średnim czasie.

Moody's nie musi odpowiadać na pytanie o prawdopodobieństwo zaistnienia w przyszłości warunków koniecznych dla podniesienia ratingu. Możemy to zrobić sami. Podniesienie perspektywy na neutralną wynika z poprawy pozycji fiskalnej w 2016 r. i wyższego tempa wzrostu gospodarczego. Ocena Agencji jest odbiciem oceny inwestorów. Charakteryzuje się bardzo krótkim horyzontem i niewnikaniem w przyczyny zachodzących procesów. Rynek finansowy z kilkunastomiesięcznym – w najlepszym razie – horyzontem inwestycyjnym nie jest zainteresowany tym, czy wzrost jest cykliczny, czy strukturalny. Nie dba o to, czy spadek deficytu jest zasługą oszczędności w wydatkach, czy wzrostu jednorazowych, a może regularnych dochodów budżetu. Rynku nie interesuje związek między brakiem inwestycji (obciążający negatywnie potencjał gospodarki w średnim i długim okresie), a spadkiem deficytu sektora finansów publicznych (bo nie ma wydatków na współfinansowanie inwestycji) w krótkim okresie.

Reklama
Reklama

Ale nas wszystkich powinno to interesować. Agencja ratingowa ocenia już zaistniałe zdarzenia. Ale enumeratywnie wyliczając warunki niezbędne dla podniesienia oceny gospodarki, wskazuje też czynniki ryzyka w przyszłości. Ułatwia nam tym samym dokonanie własnej oceny bieżącej polityki gospodarczej. I tego się trzymajmy. Niech oceny agencji ratingowych przestaną być maczugą, którą okładają się politycy.

Autor jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama