Oficjalny profil Marynarki Wojennej nagrał i opublikował nagrania z chińskim humanoidalnym robotem Edwardem Warchockim reklamującym paradę morską 15 sierpnia. Mechaniczny influencer każdego miesiąca zbiera miliony wyświetleń, nie tylko w polskiej infosferze. W ostatnich miesiącach internet obiegły np. nagrania, na których przegania dziki w mieście. Na popularności robota skorzystać postanowiła Marynarka Wojenna.

To rodzaj Sił Zbrojnych, który w ostatnich latach stał nieco na uboczu. Jednym z (nieintencjonalnych) przejawów dyskryminacji było niemal całkowite pominięcie podczas corocznej parady 15 sierpnia. Powód jest oczywiście taki, że okręty nie zmieszczą się na Wiśle, a sama defilada odbywa się właśnie w Warszawie. Zmieniło się to jednak w zeszłym roku, gdy po raz pierwszy oglądać mogliśmy także paradę morską, w czasie której prezentowane były nasze okręty.

Czytaj więcej

Tajwan ćwiczy odpieranie chińskiego desantu, rosyjskie bomby spadły na Sumy

Edward, a w zasadzie Unitree G1, bo tak nazywa się ten model, to zbudowany w Chinach robot. Jego hardware (czyli ta fizyczna część, jak szkielet czy procesory) pochodzi z Chin. Polski jest za to software (czyli oprogramowanie). Jego autorami są dwaj Polacy – Bartosz Idzik oraz Radosław Grzelaczyk. Jego osobowość (o ile tak można to nazwać) powstała więc w naszym kraju.

To jednak pochodzenie fizycznej części robota wywołało prawdziwą burzę komentarzy w mediach społecznościowych. Użytkownicy wytknęli armii, że w czasie, gdy zakazujemy chińskim samochodom wjeżdżać do jednostek wojskowych, chiński robot jest zapraszany do bazy Marynarki Wojennej w Świnoujściu. To jedna z dwóch kluczowych baz morskich w Polsce. Filmik zbiegł się w czasie z wielkim skandalem w British Navy z chińskimi komponentami w tle.

Dlaczego chińskie samochody dostały zakaz wjazdu do jednostek wojskowych?

Sztab Generalny Wojska Polskiego wprowadził niedawno zakaz wjazdu na tereny SZ RP i okoliczne parkingi pojazdów z Chin. Dlaczego? Nowoczesne samochody elektryczne to prawdziwe maszyny do zbierania danych. Wyposażone są w czujniki, kamery, lidary i radary. Nie trzeba zresztą samochodu, aby skutecznie szpiegować. Dziś wiemy, że nawet znane z wielu domów roboty sprzątające potrafią fotografować wnętrze naszego domu i przesyłać te obrazy na serwery producenta (celem rozpoznania różnych przedmiotów). W ten sposób teoretycznie możliwe jest przesyłanie zdjęć z naszych ekranów do chmury producenta odkurzaczy.\

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Polacy kupują nowe „chińczyki” zamiast używanych volkswagenów

Pro

Z samochodami jest jeszcze gorzej. Zbierają one chociażby dane o lokalizacji. Wyjeżdżający samochód mógłby np. mapować jednostkę wojskową czy przesyłać do chińskich serwerów numery rejestracyjne pojazdów i twarze innych żołnierzy. To nie jest jakiś irracjonalny strach – w Chinach firmy są zobowiązane do dzielenia się swoimi danymi z państwem. Nie jest to więc spekulacja ani teoria spiskowa. ABW w swoim raporcie za lata 2020–2022 wprost wskazał rosnące zagrożenie ze strony chińskiego wywiadu jako istotny czynnik.

Zakaz Sztabu Generalnego to jedno, ostrzeżenia ABW to drugie. Trzecim ważnym faktem jest, że sam producent Edwarda, czyli chińska firma Unitree Robotics, trafił na czarną listę Pentagonu, czyli spis producentów, których produkty wspierają chińską armię. Na domiar złego w ostatnich dniach Wielką Brytanią wstrząsnęła afera w British Navy. Okazało się bowiem, że brytyjskie drony K3 Scout miały wysyłać dane z kamer na chińskie serwery.

Wszystkie te czynniki sprawiły, że na zespół prasowy Marynarki Wojennej wylała się fala krytyki. Czy słusznie?

Czy Edward zebrał cenne informacje i wysłał je do Chin?

Należy zadać dwa podstawowe pytania: jak duże jest ryzyko, że Edward uzyskał cenne informacje i przesłał je do Chin oraz czy zapraszanie chińskiego robota w celach promocyjnych było rozsądnym działaniem? Na pierwsze pytanie odpowiedź na szczęście zapewne brzmi „z dużą dozą prawdopodobieństwa – nie”.

Do sprawy odniósł się były rzecznik prasowy 8. Flotylli Okrętów kpt. Damian Przybysz. Oficer stwierdził, że nabrzeże Portu Wojennego Świnoujście jest widoczne z miasta, a dodatkowo systematycznie w takich portach organizowane są dni otwarte lub część okrętów jest udostępniana do zwiedzania. Kpt. Przybysz uważa, że chińskie samochody (które nagrywają całe otoczenie, potencjalnie parkują na jednostce kilka razy w tygodniu oraz mają możliwość zdalnego rozruchu), są nieporównywalnie większym zagrożeniem. Analogicznie należałoby zacząć zastanawiać się, czy telefony żołnierzy są bezpieczne (ponieważ zawierają komponenty z Chin).

Pod tym względem trudno nie przyznać oficerowi racji – Edward Warchocki nie zwiedzał raczej sztabu i kancelarii niejawnych w Porcie Wojennym Świnoujście, a jedynie przeprowadził krótką rozmowę w miejscu, które dobrze widać spoza kompleksu wojskowego. Nie ma też sensu porównywać tej sytuacji do afery związanej z kamerami na brytyjskich dronach rozpoznawczych.

Musimy budować większą świadomość na temat zagrożeń cyfrowych

Nie oznacza to jednak, że to niewinne nagranie niesłusznie stało się obiektem krytyki. Edward Warchocki zwiedził już najważniejsze polskie urzędy (w tym m.in. Ministerstwo Cyfryzacji). Wpuszczając go wszędzie i traktując jak niewinny gadżet, pokazujemy, jaka jest świadomość zagrożeń związanych z nowoczesnymi technologiami.

Ciekawie do sprawy odniosła się Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich. Ekspertka wzięła na tapet to, co o takich zagrożeniach piszą sami Chińczycy. Ci uważają, że powinni wzmacniać świadomość dotyczącą ochrony informacji poufnych i nie stwarzać zagranicznym służbom wywiadowczym możliwości wykorzystania luk w zabezpieczeniach urządzeń takich jak smartfony.

Same roboty humanoidalne nie tylko mogą, ale wręcz muszą pozyskiwać i przetwarzać duże ilości informacji, w tym także te wrażliwe. Jako że takie roboty zacierają granicę między cyberprzestrzenią a światem fizycznym, szkody spowodowane wyciekiem zbieranych przez nie danych mogą być bardzo dotkliwe i prowadzić do paraliżu różnych systemów, szkód fizycznych czy nawet zagrożenia dla życia.

Czytaj więcej

Czy Dolina Krzemowa wygra technologiczną wojnę z Pekinem? Trump, Nvidia i chińskie embargo

Zakaz wjazdu chińskich samochodów do jednostek wojskowych jest pozytywnym przykładem tego, że nie jesteśmy ślepi na te wyzwania. Ale niewinne filmiki z Edwardem na ich terenie oraz w ważnych urzędach pokazują, że nie wszędzie ta świadomość jest jeszcze odpowiednia. Nie jest to oczywiście incydent, który można porównywać do chińskich kamer w brytyjskich bezzałogowcach. Raczej można by określić to mianem niezbyt przemyślanej akcji PR-owej.