Gen. Skrzypczak: Będzie więcej rakiet, które urywają się spod kontroli. Nasz system jest niegotowy

Rakieta, która spadła w Zamościu pod Bydgoszczą była rakietą, która się urwała spod kontroli. Fakt, że przeleciała nad Polską świadczy o tym, że nasz system jest niegotowy do zwalczania rakiet - ocenił w Polsat News były dowódca Wojsk Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.

Publikacja: 12.05.2023 14:43

Gen. Waldemar Skrzypczak

Gen. Waldemar Skrzypczak

Foto: tv.rp.pl

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 443

Pod koniec kwietnia Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że w lesie w pobliżu miejscowości Zamość pod Bydgoszczą znaleziono "szczątki niezidentyfikowanego obiektu wojskowego". Z nieoficjalnych doniesień wynika, że chodzi o rosyjski pocisk Ch-55, wystrzelony 16 grudnia 2022 r. podczas ataku na Ukrainę.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak 11 maja zarzucił dowódcy operacyjnemu rodzajów sił zbrojnych, że ten nie poinformował go o tym, iż w grudniu w polską przestrzeń powietrzną wleciała ze wschodu rakieta manewrująca. W piątek generał Tomasz Piotrowski wygłosił oświadczenie, w którym zaapelował o "rozsądek" i ważenie emocji.

Czytaj więcej

Rosyjska rakieta pod Bydgoszczą. KO: Błaszczak zagraża bezpieczeństwu Polski, musi odejść

O sprawę rakiety, która spadła pod Bydgoszczą, pytany w Polsat News był gen. Waldemar Skrzypczak. Były dowódca Wojsk Lądowych powiedział, że dla niego "kwestią zasadniczą" jest to, że w okresie, w którym doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, Rosjanie wykonywali uderzenia za pomocą wielu rakiet. - Kilkaset tych rakiet latało na przestrzeni jednego tygodnia - zaznaczył. - Rosjanie stracili kontrolę nad jedną rakietą, która wleciała w naszą przestrzeń - powiedział gen. Skrzypczak dodając, że "nie zrobiono nic, żeby tę rakietę zlikwidować".

Dwie minuty na wydanie rozkazu "zniszczyć cel"

Generał zgodził się z opinią, że rakieta mogła uderzyć w dowolne miejsce w Polsce. Stwierdził, że pocisk mógł uderzyć zarówno w gazoport nad Bałtykiem, jak i w zakłady chemiczne w Bydgoszczy, w których "produkuje się proch dla polskiej armii". Były dowódca Wojsk Lądowych ocenił, że to, iż rakieta przeleciała nad Polską aż do Zamościa pod Bydgoszczą świadczy "o tym, że system jest niegotowy do tego, żeby reagować zwalczaniem rakiet".

Skrzypczak zaznaczył, że za wschodnią granicą Polski trwa wojna. - Uderzeń jest dużo więcej niż do tej pory, ich liczba będzie rosła, liczba rakiet, które urywają się spod kontroli też będzie rosła. Nie tylko my tego doświadczaliśmy, ale doświadczała tego Mołdawia i Litwa, zatem trzeba być do tego przygotowanym - mówił.

W rozmowie z Polsat News gen. Skrzypczak przekonywał, że powinno nastąpić "nasycenie" terenu wzdłuż granicy Polski "środkami obrony przeciwlotniczej zdolnymi do zwalczania tego typu rakiet, bo takie rakiety będą w naszą przestrzeń wlatywały". - Musimy móc reagować - podkreślił.

Czytaj więcej

Gen. Piotrowski: Wierzę, że żyjemy w państwie, które jest silne i sprawiedliwe

Zdaniem Skrzypczaka, ponieważ na wydanie decyzji o odpaleniu pocisku zwalczającego nadlatującą rakietę jest "bardzo krótki czas, ok. kilku minut", to powinien decydować "maksymalnie" dowódca dywizjonu i to on, a nie "Warszawa", ma wydać komendę "ognia".

- Niemiecki dowódca dywizjonu patriotów, który stał koło Rzeszowa, mówił mediom, że on ma dwie minuty od powzięcia informacji, że leci cel do wydania rozkazu "zniszczyć cel" - podkreślił generał.

"Nikt nie ma pewności, gdzie rakieta poleci"

Skrzypczak, który w latach 2012-13 był podsekretarzem w MON, odniósł się też na antenie Polsat News do sugestii, że w sytuacji, gdy widać, że rakieta uderzy w las, bezpieczniej jest pozwolić jej spaść w terenie niezamieszkałym niż podejmować próbę jej zestrzelenia.

Czytaj więcej

Gen. Pacek o oświadczeniu gen. Piotrowskiego: Z nadzieją patrzy na swój los

- Nikt nie ma pewności, gdzie rakieta poleci - powiedział zaznaczając, że "rakieta, która spadła w Zamościu, była rakietą, która się urwała spod kontroli". Zdaniem gen. Skrzypczaka, przypuszczanie, że może rakieta "gdzieś spadnie w lesie" to "zaniechanie działania".

Były dowódca Wojsk Lądowych podkreślił, że gdyby rakieta, która spadła pod Bydgoszczą, była rakietą bojową i uderzyła w zakłady chemiczne w mieście, "byłaby wielka dziura w ziemi, nie taka mała jak w lesie, byłaby kilkusetmetrowa dziura w ziemi". - Jeżeli dowódca wyrzutni czy dowódca dywizjonu będzie myślał tymi kategoriami, "a może ona wpadnie w lesie", to po co nam taki dowódca dywizjonu, po co nam te rakiety? Nie wolno tak myśleć (...) bo my nie wiemy, co to jest za rakieta - powiedział Waldemar Skrzypczak.

Szczątki "niezidentyfikowanego obiektu wojskowego" pod Bydgoszczą

Pod koniec kwietnia MON podało, że w pobliżu miejscowości Zamość pod Bydgoszczą znaleziono "szczątki niezidentyfikowanego obiektu wojskowego". Tego samego dnia premier Mateusz Morawiecki (PiS) zasugerował, że obiekt ten może być rosyjską rakietą wystrzeloną w czasie ataku na Ukrainę w grudniu 2022 roku. Rosjanie mieli stracić kontrolę nad jednym z pocisków, pozbawionym głowicy bojowej, który był następnie monitorowany w polskiej przestrzeni powietrznej. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o pocisk Ch-55.

Kiedy o rakiecie dowiedział się premier?

Wypowiadając się na temat sprawy 10 maja premier Morawiecki stwierdził, że o incydencie dowiedział się wtedy, gdy o nim poinformował, czyli 27 kwietnia. 11 maja szef rządu powtórzył tę deklarację. Tego samego dnia do szczątków rakiety, znalezionych w lesie przez cywila, odniósł się wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak (PiS), który przedstawił wyniki kontroli przeprowadzonej w Dowództwie Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Szef MON powiedział, że 16 grudnia procedury zadziałały prawidłowo, jednak - twierdził Błaszczak - "Dowódca Operacyjny RSZ (gen. Tomasz Piotrowski - red.) zaniechał swoich instrukcyjnych obowiązków", ponieważ nie poinformował szefa MON ani Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) o obiekcie, który pojawił się w polskiej przestrzeni powietrznej. Błaszczak mówił, że z notatki, którą otrzymał 16 grudnia wynikało, że tego dnia nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP.

Co powiedział szef Sztabu Generalnego

Wcześniej szef Sztabu Generalnego gen. Rajmund Andrzejczak powiedział, że on "poinformował swoich przełożonych" o incydencie "wtedy, kiedy miało to miejsce".

Pod koniec kwietnia Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że w lesie w pobliżu miejscowości Zamość pod Bydgoszczą znaleziono "szczątki niezidentyfikowanego obiektu wojskowego". Z nieoficjalnych doniesień wynika, że chodzi o rosyjski pocisk Ch-55, wystrzelony 16 grudnia 2022 r. podczas ataku na Ukrainę.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak 11 maja zarzucił dowódcy operacyjnemu rodzajów sił zbrojnych, że ten nie poinformował go o tym, iż w grudniu w polską przestrzeń powietrzną wleciała ze wschodu rakieta manewrująca. W piątek generał Tomasz Piotrowski wygłosił oświadczenie, w którym zaapelował o "rozsądek" i ważenie emocji.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wojsko
SKW składa zawiadomienie na byłego szefa MON
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Wojsko
Filmowe opowieści o weteranach misji zagranicznych
Wojsko
Nocny atak na polskich żołnierzy na granicy. Reaguje kierownictwo MON
Wojsko
Katastrofa samolotu M-346 „Bielik” w Gdyni. Zginął major Robert „Killer” Jeł. Już wcześniej były problemy z tymi samolotami
Wojsko
Polska będzie strącać rakiety nad Ukrainą? Gen. Polko: Nie bylibyśmy w żadnej wojnie