W czwartek w Sądzie Rejonowym Poznań - Grunwald i Jeżyce w Poznaniu rozpoczął się proces mężczyzny oskarżonego o molestowanie nieletnich. Na wokandzie wywieszonej przed salą rozpraw wymieniono pełne nazwiska pokrzywdzonych, wśród których były osoby małoletnie. Rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Poznaniu sędzia Elżbieta Fijałkowska poinformowała w piątek, że błąd popełnił sekretarz sądowy, który przy pomocy systemu komputerowego przygotowywał wokandę. Jak się okazało, nazwiska osób poszkodowanych w sprawie nie powinny w ogóle się znaleźć na wokandzie, nawet w formie inicjałów.
- To było nie tylko niedopełnienie obowiązków wynikających z regulaminu pracy Sądów, ale przede wszystkim rażące naruszenie praw małoletnich – uważa Marek Michalak.
Rzecznik podkreśla, że w przypadku postępowań dotyczących zbrodni przeciwko małoletnim, ujawnianie imion i nazwisk pokrzywdzonych dzieci jest dalece dla nich krzywdzące i prowadzi do wtórnej wiktymalizacji.
- Specyfika tego rodzaju postępowań wymaga szczególnej ochrony danych osobowych pokrzywdzonych, gdyż są to przypadki, w których ochrona prywatności powinna mieć prymat przed zasadą jawności postępowania sądowego – pisze RPD w piśmie do szefa SO w Poznaniu.
Rzecznik wniósł do Prezesa Sądu o natychmiastowe zbadanie sprawy oraz o przekazanie szczegółowych wyjaśnień, dotyczących opisanej sytuacji, jak również wskazanie, jakie działania podjęto wobec osób, które dopuściły się ujawnienia danych osobowych dzieci.