Pomyślny dla obywatela wyrok sądu administracyjnego najczęściej nie kończy sprawy. Z reguły wraca ona do urzędu i tam jest ostatecznie rozstrzygana.
O tym, że wyrok sądu administracyjnego nie kończy sporu, świadczy choćby sprawa o stwierdzenie choroby zawodowej, która aż trzykrotnie wracała do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu i w sumie trwała osiem lat. Za każdym razem sąd uchylał decyzje, ponieważ wojewódzki inspektor sanitarny w Opolu nie uwzględniał wskazań oraz oceny prawnej sądu.
W wyroku z 11 stycznia 2011 r. w sprawie Gawlik przeciw Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wytknął przewlekłe prowadzenie postępowań organów nadzoru budowlanego. Sprawa o rozbiórkę budynku gospodarczego, wszczęta w 2001 r., do dziś – mimo wyroku WSA we Wrocławiu z 2006 r. – pozostaje niezałatwiona.
– Wygrana w sądzie administracyjnym bywa niejednokrotnie złudna – mówi Michał Chylak z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Ludziom wydaje się, że wygrali, ale tak naprawdę nawet po kilku latach może się okazać, że sprawa jest nadal niezałatwiona. Rażąca przewlekłość może zaś mieć daleko idące negatywne skutki.
Z analiz Biura Orzecznictwa NSA wynika, że niektóre postępowania np. o rozbiórkę samowoli budowlanej trwały od czterech do dziesięciu lat. Podobnie było w sprawach reprywatyzacyjnych.
Nic więc dziwnego, że rośnie liczba skarg na bezczynność urzędników. Jeszcze w 2007 r. było ich 1894, a w roku ubiegłym już 3243. Od niedawna można skarżyć również przewlekłość postępowań. W 2010 r. wydano 56 wyroków wymierzających grzywny od 50 do 6 tys. zł, m.in. prezydent Warszawy.
Opinia:
Józef Forystek adwokat, kancelaria Forystek i Partnerzy
Zgodnie z art. 36 k.p.a. o każdym przypadku niezałatwienia sprawy w terminie organ administracji jest obowiązany zawiadomić strony, podając przyczyny zwłoki i wskazując nowy termin. Korzystając z tego przepisu, ministrowie, wojewodowie i inne organy administracji wysyłają do stron standardowe pisma informujące, że z uwagi na dużą liczbę spraw i braki kadrowe sprawa będzie załatwiona w kolejności, np. do 31 grudnia 2012 r., czyli za rok lub półtora. Uchodzi to za sposób na uniknięcie grzywny i skarg na bezczynność. Zwłaszcza że od niedawna sądy administracyjne mogą rozpatrywać skargi na bezczynność i na przewlekłość w trybie uproszczonym, bez wyznaczania rozprawy, a więc bardzo szybko.
Czytaj także artykuł:
Wyroki mogą na długo utknąć w urzędach
Czytaj więcej w serwisie:
Postępowanie administracyjne » Skarga na bezczynność i przewlekłość postępowania