Gość przypomniał, że 2016 był rokiem przeglądu projektów, uzupełniania i ogłaszania przetargów.

- W 2017 r. podpisywaliśmy umowy o rzeczywistej wartości 18,5 mld zł, planowanej prawie 24 mld zł. W tym roku wyszliśmy na plac budowy, mamy na nim już 32 mln zł wartości kontraktów (cały program kolejowy to 66 mld zł). Oprócz tego już są zrealizowane inwestycje za 6 mld zł. Kolejne 10 mld zł jest w końcowej fazie prac projektowych - tłumaczył Merchel.

- W poprzedniej perspektywie w planie było 35 mld zł, a zrealizowano jedynie 19 mld zł – dodał.

Prezes PLK zaznaczył, że jeśli znajdą się dodatkowe środki, to ta perspektywa przekroczy 70 mld zł. - Gwarantuję, że wykorzystamy wszystkie środki unijne i nie będziemy ich oddawać – stwierdził.

Flagowa inwestycja to odcinek Warszawa-Lublin.

- Na odcinku Dęblin-Lublin mamy całkowite zamknięcie linii i budujemy 2 tory od podstaw. Koszt to prawie 3 mld zł, planujemy zakończyć do 2021 r. Do stycznia 2019 r. ten odcinek powinien być już przejezdny. Docelowo z Warszawy do Lublina pojedziemy w 1,5 godziny (obecnie 2,5 godz.) - mówił Merchel.

Gość prognozował, że pewnie będzie problem z ekologami na etapie wchodzenia nowych linii.

- Już przygotowujemy się do modernizacji nowych linii w nowej perspektywie. Tu jest istotny element związany z Centralnym Portem Komunikacyjnym. Planowane jest 1,5 tys. km linii. Zdecydowana większość nowych linii będzie współgrała z naszym systemem, aby połączyć regiony - tłumaczył Merchel.

Mówił, że potrzebna jest nowa linia łącząca CPK z Warszawą, Łodzią, Wrocławiem i Poznaniem. Nowe linie muszą też powstać w kierunku Rzeszowa.

Gość podał, że obecna średnia prędkość handlowa pociągów towarowych to 23-25 km/h. - Zakładamy, że w 2023 r. przekroczymy 40 km/h. To jest obecnie średnia europejska prędkość – mówił.

Podkreślił, że zamykając trasy przygotowywane są trasy objazdowe. - Takich linii mamy 22 w kraju. Czas jazdy wydłuża się średnio 20-30 min, najgorzej jest na liniach do Lublina i do Poznania – podał. - W tym roku wchodzimy głównie na linie dwutorowe, ale nie zamykamy dwóch torów. Czas jazdy się wydłuży, ale nie radykalnie – dodał.

Gość tłumaczył jak PLK radzi sobie z kumulacją inwestycji i problemem braku materiałów i ludzi do pracy.

- 90 proc. materiału mamy już na placach budowy. Nie ma możliwości, że braknie tego materiału w tym roku. Pojedyncze przypadki mogą się jednak zdarzyć – prognozował Merchel.

- Część materiałów zamówiliśmy przed zimą. Po drugie wykonawcy już się nauczyli i podpisują długoterminowe kontrakty z producentami. Np. dwóch największych producentów podkładów otwiera nowe linie produkcyjne – dodał.

Przypomniał, że kilka lat temu firmy wykonawcze na kolei i drogach były głównie zagraniczne. W tej chwili jest odwrotnie.

- W przypadku PLK 2-3 lata temu nasze inwestycje zakontraktowane były w 75 proc. przez firmy z kapitałem zagranicznym. Dzisiaj kapitał polski ma 54 proc. - mówił Merchel.

- Poza tym ponad 90 proc. firm podwykonawczych to firmy polskie. Dodatkowo szereg małych firm zaczyna startować samodzielnie w niewielkich przetargach – dodał.