Pracownicy centrali American Airlines zostali poproszeni przez swojego pracodawcę o pomoc przy gwałtownym wzroście ruchu na lotnisku Dallas Fort Worth. Przewoźnik potrzebuje wsparcia przy pomaganiu pasażerom w poruszaniu się po lotnisku, wysiadaniu z samolotów czy odstawianiu wózków.

- Spodziewamy się, że powitamy więcej klientów tego lata i wiemy, że liczą na nas, że zapewnimy niezawodną obsługę i pomożemy im czuć się komfortowo po tym, jak po wielu miesiącach wrócą do podróżowania. To jest coś, w czym nasi pracownicy z pierwszej linii są ekspertami, ponieważ regularnie dają z siebie wszystko i więcej, by dbać o naszych klientów. Aby zapewnić im potrzebne wsparcie, nasze korporacyjne zespoły wsparcia zapewnią dodatkowe wsparcie w Dallas Fort Worth – powiedziała Sarah Jantz, rzeczniczka American Airlines w oświadczeniu cytowanym przez NBCDFW (lokalną stację NBC) i inne media.

American Airlines nie zamierzają jednak płacić swoim pracownikom za dodatkową pracę, tylko zachęcają ich do „wolontariatu" przy wspieraniu kolegów i koleżanek z lotniska. W ramach wolontariatu pracownicy mieliby wspierać pracowników z lotniska na sześciogodzinnych zmianach przez całe lato. Prośba kierowana jest do pracowników, którzy nie należą do związków zawodowych. Przewoźnik podkreśla również stanowczo, że pracownicy nie będą zmuszani do uczestniczenia w owym wolontariacie.

American Airlines zmagają się obecnie z brakiem rąk do pracy po tym, jak w czasie pandemii musiały zwalniać ludzi w związku z obostrzeniami w podróżach. Federalna pomoc nie wystarczyła na utrzymanie wszystkich miejsc pracy. Nawet prezes zetknął się z problemem obniżki wynagrodzenia i w 2020 zarobił „tylko" około 10 mln dolarów, po ponad 1 mln mniej niż rok wcześniej.

Przewoźnik nie jest też pierwszym, który o taką pomoc swoich pracowników. Podobną prośbę skierowały w maju linie Delta do swoich pracowników z Atlanty.

Warto tu spostrzec, że w obu stanach, w których mają siedziby centrale tych przewoźników (Teksas i Georgia) minimalna stawka godzinowa to 7,25 dolara, podczas gdy living wage (płaca, za którą można się utrzymać pracując u jednego pracodawcy) wynosi między 14 a 15 dolarów za godzinę. Republikański gubernator Teksasu zrezygnował ostatnio z federalnych zasiłków dla bezrobotnych (związanych z pandemią) reagując na głosy pracodawców, narzekających na brak chętnych do pracy.