Program CPN nie pomoże przewoźnikom samochodowym podobnie jak poprzedni, ponieważ VAT jest dla firm neutralny. Znacznie ważniejszy jest obserwowany wzrost cen usług. W drugim kwartale stawki kontraktowe w drogowym transporcie międzynarodowym wzrosły o 8 proc. w ujęciu kwartalnym (drugi kwartał w porównaniu do pierwszego), zaś stawki chwilowe nawet o 17 proc. w ujęciu kwartalnym, wskazuje Angel Kalinov, dyrektor Spedycji w Girtece, największym europejskim przewoźniku samochodowym. To dobre wieści dla polskich firm, które wykonują w UE jedną piątą międzynarodowych przewozów.
Czytaj więcej
Rosyjska ropa drugi miesiąc wycieka do morza z uszkodzonego tankowca floty cieni. Objęta sankcjami jednostka utknęła na mieliźnie na chronionym obs...
Dla firm transportu drogowego problemem jest rentowność. – Rosną stawki, ale i koszty. Według IRU w pierwszym kwartale średnia cena diesla w UE wzrosła z 1,56 do 1,96 euro za litr, czyli o 26 proc., a w Polsce opłaty drogowe dla standardowego zestawu Euro VI wzrosły w tym okresie o 33 proc. – porównuje Rafał Kwiecień, prezes spółki Regesta, dużego przewoźnika samochodowego.
Rząd planuje kolejne podwyżki myta, tym razem doliczy (prawdopodobnie od stycznia 2027 r.) opłatę za emisję CO2, co wynika z unijnych rozporządzeń.
Koszty rosną szybciej od przychodów
Dla wielu przedsiębiorców podwyżki nadeszły zbyt późno. W pierwszych sześciu miesiącach z polskiego rejestru Biura Transportu Międzynarodowego ubyło 577 firm, a w ub.r. zniknęło ich ponad 1100.
Tak głębokich spadków branża nie notowała nawet podczas kryzysu finansowego i pandemii. – Rynek boryka się z poważnymi ograniczeniami przewozowymi – alarmuje Ewald Raben, prezes Grupy Raben.
Z branżowego subindeksu Barometru EFL dla transportu, spedycji i logistyki na III kwartał 2026 r. wynika, że polscy przewoźnicy ostrożnie patrzą na inwestycje. Większe nakłady na środki trwałe planuje 14 proc. firm TSL, wobec 18 proc. w II kwartale 2026 r. Jednocześnie 31 proc. przedsiębiorców prognozuje spadek inwestycji, a 55 proc. zakłada utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie.
Czytaj więcej
Właściciel T-Mobile Polska wykłada miliard euro na grupę polskich firm z infrastrukturą światłowodową zbudowaną wokół poznańskiej Inei. Transakcją...
– Firmy są nadal bardzo selektywne, uważnie liczą rentowność zleceń, koszty floty i finansowania, a większe decyzje zakupowe podejmują tylko tam, gdzie widzą szybki wpływ na efektywność operacyjną – zaznacza Silvestr Ochrimovic, prezes Truck Care.
Marchewka nęci
Ubywa firm, ale powiększa się flota aut. Z danych BTM wynika, że w pierwszym półroczu liczba samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej (dmc) powyżej 3,5 tony w transporcie międzynarodowym zwiększyła się o 1552 sztuki. Wzrostu sprzedaży jesienią spodziewa się 13 proc. firm TSL wobec 3 proc. kwartał wcześniej, wynika z Barometru EFL dla transportu.
Rosnące ceny usług zachęcają w Europie do inwestycji w tabor. Liczba rejestracji w całej Unii Europejskiej nowych samochodów ciężarowych o dmc pow. 3,5 tony powiększyła się w pierwszym półroczu o 9,8 proc. rok do roku do łącznie 171 933 pojazdów. Wzrost był napędzany popytem na ciężkie samochody ciężarowe o dmc pow. 16 ton (+11,1 proc., do 145 756 sztuk). Spośród głównych rynków największe wzrosty odnotowały Polska (25,9 proc.), Rumunia (16,9 proc.), Litwa (16,2 proc.) i Hiszpania (13,2 proc.); swój udział miały również Niemcy (7,1 proc.) – podlicza Europejskie Stowarzyszenie Producentów Aut ACEA.
Sierpień tylko nieznacznie spowolnił zakupy, po pierwszych dziesięciu dniach miesiąca rejestracje w Polsce wzrosły rok do roku o blisko 12 proc. Według Angela Kalinova, rosnące rejestracje powinny przełożyć się na bardziej zbilansowany rynek niż wiosną, kiedy popyt wyraźnie przewyższał podaż. – W efekcie nie spodziewam się, aby podczas jesiennego szczytu brak pustych ciężarówek był bardziej dotkliwy niż wiosną – przekonuje Kalinov.
Podwyżki dla kierowców
Bombą zegarową dla europejskiej branży jest brak rąk do pracy. IRU szacuje, że 20 proc. kierowców w Europie ma przejść na emeryturę w ciągu pięciu lat, a już teraz niedobór kierowców jest najpilniejszym problemem dla 65 proc. operatorów w Europie. – Firmy znikają nie tylko z powodu presji ekonomicznej, ale także z powodu starzejącej się siły roboczej kierowców i braku nowych osób wchodzących do zawodu – zaznacza Raben.
Dwie organizacje przewoźników drogowych: TLP i ZMPD szacują, że w sektorze transportu drogowego brakuje w Polsce 100-120 tys.. kierowców. Długotrwałe procedury powodują „exodus wykwalifikowanej kadry – tylko w latach 2024-2025 liczba zatrudnionych u nas zagranicznych kierowców spadła ze 162 489 do 145 977 osób” – piszą we wspólnym liście do premiera, apelując jednocześnie o wznowienie przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac nad wykazem zawodów deficytowych.
Dla Polaków i – ogólnie – obywateli krajów UE praca kierowcy ciężarówki jest mało atrakcyjna, a wynagrodzenie nie rekompensuje rozłąki z rodziną. Najprawdopodobniej podwyżki dla pracujących „za kółkiem” będą niezbędne: 86,3 proc. firm transportowych wskazuje ceny energii i paliw jako najważniejszy czynnik wpływający na koszty działalności w najbliższym kwartale, ale 71,7 proc. obawia się wzrostu kosztów zatrudnienia, wynika z badania GUS.