Ta decyzja spowodowała natychmiastowy spadek kursu akcji Boeinga. We wtorek 15 kwietnia tracił on 04,6 procent. Od początku roku papiery koncernu są już na 10-procentowym minusie.

Oclone samoloty byłyby zaporowo drogie

Bloomberg jako pierwszy podał, że wszystkie chińskie linie dostały od władz w Pekinie nakaz wstrzymania dostaw samolotów pasażerskich i cargo z USA. Co więcej, zakaz dotyczy również części do samolotów, jeśli są one produkcji amerykańskiej. To odwet za nałożenie na Chiny 145-procentowych ceł. I - jak pisze agencja – taka też jest argumentacja zawarta w piśmie do chińskich linii lotniczych. Jednocześnie władze zapowiadają pomoc finansową, ponieważ rezygnacja z amerykańskich maszyn wiąże się z potężnymi startami finansowymi przewoźników.

Czytaj więcej

Ekonomiści: Donald Trump rozpętał wojnę, której nie może wygrać. Przegra z ekonomią

Te samoloty zresztą i tak byłyby zaporowo drogie, bo obciążone 125-procentowym cłem, jakie Chiny nałożyły na import z USA. Chiny miały płacić za B737 MAX9 po około 55 mln dolarów. Po ocleniu ta kwota więcej niż by się podwoiła. Więc i tak dla chińskich przewoźników ich odbiór nie miałby sensu ekonomicznego.

Samoloty stoją gotowe do odbioru

Chińskie linie lotnicze zamówiły u Boeinga ponad 130 samolotów, a dostawy niektórych z nich zaplanowane były w najbliższych dniach i tygodniach.

China Southern Airlines, Air China i Xiamien Airlines w najbliższych dniach miały odebrać 10 maszyn, które stoją już przygotowane na płycie fabryki w Renton pod Seattle. Kolejne, także przeznaczone dla chińskich linii, czekają na odbiór w centrum wykończeniowym Boeinga w chińskim Zhoushan — wynika z informacji na stronie internetowej analitycznej firmy Aviation Flights Group.

Czytaj więcej

Chiński eksport mocno wzrósł przed nałożeniem ceł

W ostatnim tygodniu chińskie linie Juneyao poinformowały, że odkładają odbiór swojego Dreamlinera B787-9, który miał przylecieć do Chin za trzy tygodnie. Wszystkie te maszyny miały już dokumenty niezbędne do odbioru, kiedy Chińczycy postanowili odpowiedzieć Amerykanom cłami odwetowymi.

Jak podaje portal ch-aviation, Boeing wyprodukował jeszcze 35 kolejnych samolotów przeznaczonych dla chińskich odbiorców, które także wkrótce byłyby gotowe do lotów. A chińskie linie muszą się uporać jeszcze z kolejnym wyzwaniem, ponieważ w swoich flotach mają setki boeingów, do których będą potrzebowały części do serwisowania.

Ani regulator rynku lotniczego, czyli Civil Aviation Administration, ani biura prasowe przewoźników nie odpowiadają na prośby o skomentowanie tej sytuacji.

Czytaj więcej

Cła Trumpa już szkodzą Amerykanom. A zakłóceń będzie dużo więcej

Skorzysta Airbus, który ma fabrykę w Chinach

Teraz Amerykanie ostrzegają, że jeśli wojna handlowa w obecnym nasileniu potrwa dłużej, to uderzy również w łańcuchy dostaw, które wcześniej mocno osłabiła pandemia, a potem ucierpiały one z powodu napięć na linii Pekin – Waszyngton. Dopiero pod koniec prezydentury Joe Bidena wydawało się, że te napięcia słabną.

Dla Boeinga, który i bez wojny handlowej przeżywa trudności i nie jest już ulubioną firmą prezydenta Trumpa, bo spóźnia się z dostawą dwóch B747-8 Air Force One, to fatalny rozwój sytuacji. Cierpi na brak gotówki, a nie może liczyć, że Chińczycy opłacą faktury, skoro nie odbierają maszyn.

Chiny są dzisiaj największym rynkiem lotniczym i według obecnych prognoz, przez kolejnych 20 lat będzie stamtąd pochodziła jedna piąta popytu na maszyny komercyjne.

Czytaj więcej

EY: Wojna celna obniży wzrost gospodarczy Polski. USA ucierpią najmocniej

Chociaż z drugiej strony Chińczycy w ostatnich miesiącach nie składali u Boeinga większych zamówień. Chiny były też pierwszym krajem, który uziemił wszystkie B737 MAX8 po katastrofach Lion Air i Ethiopian Airlines w latach 2018 i 2019. A napięcia w handlu między Chinami i USA spowodowały, że przewoźnicy z tego kraju zaczęli przestawiać się na airbusy.

Braki w dostawach chińscy przewoźnicy starają się zapełniać maszynami własnej produkcji – Comac C919. Tyle, że są to maszyny wąskokadłubowe, a podaż jest ograniczona. Chińczykom pozostaje więc Airbus, który umocni się na tym rynku - w fabryce w Tiencinie wkrótce ruszą dwie linie montażowe.