Prezesi linii lotniczych w roli stewarda. Co z tych przebieranek mają pasażerowie?

Światowe media obiegł news o tym, że prezes Lufthansy, Jens Ritter, wcielił się w rolę stewarda na pokładzie samolotu lecącego z Frankfurtu do Rijadu i Bahrajnu.

Publikacja: 26.08.2023 12:18

Prezesi linii lotniczych w roli stewarda. Co z tych przebieranek mają pasażerowie?

Foto: Adobe Stock

Nie był to pierwszy taki przypadek, ani na świecie, ani nawet w samej Lufthansie, kiedy prezes przewoźnika wciela się w rolę inną, niż ma zapisaną w kontrakcie. Robili to z powodzeniem jego dwaj poprzednicy — Wolfgang Mayrhuber i Christoph Franz, którego wygląd „wiecznego chłopca” tak oczarował jedną z pasażerek klasy biznes, że nie zdając sobie sprawy, kim jest przystojny steward, zaproponowała mu randkę po wylądowaniu.

Marketing i wiedza

Co z takich „przebieranek” mają pasażerowie Lufthansy, linii, która tnie wydatki, gdzie tylko się da? Zorientowałem się, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia. I jak szybko trzeba reagować, kiedy coś nie idzie zgodnie z planem. Na przykład, kiedy posiłki znajdujące się w menu, różnią się od tego, co zostało załadowane na pokład — mówił po rejsie Jens Ritter, związany z Lufthansą od ponad 20 lat, także jako pilot airbusów A320. Załoga nie poinformowała pasażerów kto ich obsługuje. A prezes miał tylko wpiętą plakietkę z imieniem i nazwiskiem.

Czytaj więcej

Linia lotnicza: Nie będzie posiłków dla wszystkich pasażerów, to marnotrawstwo

Wiosną tego roku w mundur stewardesy przebrała się prezes KLM, Marjan Rintel, która obsługiwała pasażerów podczas lotu z Los Angeles do Amsterdamu. Nie ukrywała swojej tożsamości, chętnie pozowała do selfie z pasażerami. Jedno ze zdjęć ukazało się na Facebooku. Marjan Rintel doskonale zna swoją firmę, wcześniej odpowiadała w KLM za marketing, sprzedaż i produkt.

Jakie były reakcje na jej pojawienie się na pokładzie, witanie się z pasażerami klasy biznes i podawanie im drinków? Jak to w internecie, zdecydowanie mieszane. Od wyrazów podziwu, że pani prezes zdecydowała się na taki eksperyment, po krytykę, że lepiej zrobiłaby zostając w gabinecie i stamtąd zajmowała się oceną usług w kabinie pasażerskiej, a poza tym jej mundur nie spełniał zasad obowiązujących personel pokładowy, bo dolny guzik marynarki miała odpięty.

Widzą niedociągnięcia

Jude Bricker, szef amerykańskich linii Sun Country, poszedł dalej w swojej „wcieleniówce”. Zanim zdecydował się razem z załogą obsługiwać pasażerów, poszedł na kurs dla stewardes, żeby poznać oficjalne wymagania linii, którą zarządza. — Podawanie drinków nie jest nadzwyczajnym wyzwaniem. To, co człowieka dołuje, a dla mnie, jako szefa jest nie do zaakceptowania, to uwagi typu: gniazdko do ładowania telefonu przy moim fotelu nie działa. To samo było, kiedy leciałem w drugą stronę i zgłaszałem to obsłudze. Wtedy wiedziałam, że muszę natychmiast zareagować, bo tak buduje się wizerunek linii — mówił potem Jude Bricker portalowi „StarTribune”.

Czytaj więcej

Musiała wykupić wszystkie fistaszki na pokładzie Eurowings. Zaskakujący powód

Najbardziej ekstremalny występ w roli pracownika pokładu zaliczył właściciel linii Virgin, Richard Branson. Po zakładzie przegranym z prezesem Air Asia, Tonym Fernandesem, Branson musiał się przebrać w czerwony mundurek ze spódnicą, jaki noszą załogi tej linii, pomalować usta krwistoczerwoną szminką, na powieki nałożyć błękitne cienie i przykleić sztuczne rzęsy. W trwającym 6 godzin rejsie z australijskiego Perth do Kuala Lumpur w Malezji mieszał drinki, podawał posiłki, a jednego z pasażerów chciał nawet nakarmić łyżeczką. Po wylądowaniu złapał z barku butelkę szampana i go wypił. Tony Fernandes natychmiast zwolnił go za ten wybryk i zanosząc się śmiechem zapewnił, że nigdy nie zatrudniłby Bransona jako pracownika pokładu. Sam Branson dodatkowo dorzucił jeszcze 300 tys. dolarów na cele charytatywne.

Nie tylko podawanie drinków

Prezesi linii lotniczych swoją obecnością nie tylko kontrolują jakość usług. Rafał Milczarski, były prezes LOT-u, w rejsach długodystansowych w pół godziny po zakończeniu serwisu przebierał się w dres i mył toalety w dreamlinerach. Kiedy leciał z innymi członkami zarządu, nie mieli oni wyjścia innego, jak przyłączyć się do szefa. Nie zawsze byli szczęśliwi.

Krzysztof Moczulski, który zanim został dyrektorem komunikacji w LOT, odpowiadał za produkt. Nierzadko można go było spotkać ubranego w mundur stewarda i podającego posiłki.

Greg Foran, prezes Air New Zealand na lotnisku w Aucklad zatrudnił się jako bagażowy, bo chciał wiedzieć, dlaczego pasażerowie narzekają i skąd biorą się opóźnienia. Ujawnienie jego „wcieleniówki” nie zostało dobrze przyjęte, uznano ją za zabieg PR-owski, chociaż przyniosło pozytywny efekt. Jako bagażowy, a potem jako steward regularnie zatrudniał się także były dyrektor generalny Southwest Airlines, Herb Kelleher, który pracował na zmiany w sortowni bagażowej bądź rozdawał fistaszki pasażerom na pokładzie.

To dobry pomysł

O aktywności szefów linii na pokładzie powstały nawet filmy. Bryan Bedford, były prezes i dyrektor generalny amerykańskich linii Frontier Airlines, wystąpił w programie „Undercover Boss”. W jednym z odcinków Bedford nie ujawniając swojej tożsamości pracował na różnych stanowiskach w przewoźniku. Dowiedział się wtedy, że na przykład załogi mają tylko siedem minut na sprzątnięcie każdego samolotu i to w sytuacji, kiedy rejs startuje i ląduje zgodnie z rozkładem. Zrozumiał także, że załogi nie mają czasu na konwersacje z pasażerami, a niektórzy tego oczekują. I sprawdził, jak trudno jest przemieszczać się po pokładzie z wózkiem z napojami.

Cytowany przez „Star Tribune” Peter Cappelli, profesor w Wharton School na Uniwersytecie Pensylwanii, bardzo pozytywnie ocenia takie „wcieleniówki”. — Prezesi mają wtedy znacznie lepsze rozeznanie, jak naprawdę wyglądają usługi przewoźników, co się dzieje na pokładzie, bez filtrowania informacji przez pracowników marketingu. Poza tym pracownikom firmy bardzo pomaga myślenie, że dyrektor generalny docenia pracę, jaką oni wykonują — mówił profesor Wharton School.

Nie był to pierwszy taki przypadek, ani na świecie, ani nawet w samej Lufthansie, kiedy prezes przewoźnika wciela się w rolę inną, niż ma zapisaną w kontrakcie. Robili to z powodzeniem jego dwaj poprzednicy — Wolfgang Mayrhuber i Christoph Franz, którego wygląd „wiecznego chłopca” tak oczarował jedną z pasażerek klasy biznes, że nie zdając sobie sprawy, kim jest przystojny steward, zaproponowała mu randkę po wylądowaniu.

Marketing i wiedza

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Tańszy przejazd koleją do Niemiec. PKP Intercity przygotowało specjalną ofertę na Euro 2024
Transport
Drugie podejście Gdyni do agroportu. Chętna KGS. Mamy też odpowiedź Viterry
Transport
Przewoźnicy liczą na ożywienie
Transport
Agroportów nie będzie. Utracona szansa na sukces Polski
Transport
Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin: Modlin nie dał się zagłodzić