Reklama

Linie Emirates rozwiozą Rosjan po świecie

Prezes dubajskich linii lotniczych Emirates, Tim Clark nie zamierza wycofywać tego przewoźnika z rynku rosyjskiego. — Rosjanie tak jak wszyscy inni mają prawo do podróżowania, niezależnie od tego, jakie sankcje zostały nałożone na ten kraj.

Publikacja: 29.03.2022 14:49

Linie Emirates rozwiozą Rosjan po świecie

Foto: Fot. materiały prasowe Emirates

Od kilku dni dubajski przewoźnik jest krytykowany za utrzymanie połączeń do Rosji. Z taką samą krytyką spotykają się m.in. katarskie Qatar Airways, tureckie Turkish Airlines i Etihad z Abu Zabi.

Jak powiedział Tim Clark Bloombergowi, Emirates utrzymają rosyjskie połączenia tak długo, jak ich właściciel, czyli rząd Dubaju, nie zdecyduje inaczej. Emirates latają do Rosji trzy razy dziennie: dwa razy do Moskwy i raz do St Petersburga. A Dubaj jest dla wielu Rosjan miejscem przesiadki do wielu krajów, do których rosyjscy przewoźnicy latać nie mogą, bo albo zamknięta jest dla nich przestrzeń powietrzna, albo istnieją obawy, że właściciele ich floty mogliby przejąć swoje samoloty.

— Te sankcje nie są wymierzone w zwykłych Rosjan, którzy przecież także cierpią z powodu tego, co dzieje się na Ukrainie, jak każdy inny — mówił Tim Clark, który jest Brytyjczykiem, a w roku 2014 od Królowej Elżbiety II otrzymał tytuł szlachecki za zasługi dla brytyjskiej gospodarki i transportu lotniczego.

Teraz nie ukrywa, że wypełnienie samolotów na rosyjskich połączeniach jest „całkiem niezłe”, a na pokładach podróżują m.in pasażerowie pracujący dla organizacji humanitarnych, osoby związane z organizacjami pozarządowymi, dyplomaci, a nawet trochę turystów. Natomiast cargo jest załadowane do pełna.

Czytaj więcej

Zagraniczny kapitał ucieka z Chin. Przyczyną powiązania z Rosją
Reklama
Reklama

Dzisiaj Emirates są jedną z niewielu linii lotniczych, które utrzymują połączenia z rosyjskimi lotniskami i dają Rosjanom możliwość podróżowania. Jak informuje Tim Clark Emirates nie mają też jakichkolwiek problemów z lataniem nad terytorium rosyjskim i wykorzystują ten przywilej np. w rejsach na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych.

Dzięki takiej polityce, linia wróciła do zysków po pandemii COVID-19 i daje sobie nieźle radę z wysokimi cenami paliw, ponieważ podwyższyła ceny biletów. — Stanęliśmy wobec wyższych cen paliw jeszcze przed wybuchem konfliktu i dajemy sobie z tym radę. Niestety oznacza to również, że musieliśmy podnieść ceny biletów, aby pokryć te podwyżki — mówił Tim Clark.

Ujawnił również, że przewoźnik nadal wychodzi z kryzysu spowodowanego pandemią COVID-19. Poważnym problemem pozostaje zamknięty rynek chiński, gdzie nadal bardzo ograniczone są możliwości podróży zagranicznych. Natomiast takie rynki, jak Japonia, Korea Południowa, Tajlandia, Malezja, Wietnam i Indonezja cały czas rosną i rokują doskonale.

Transport
PPL mają pieniądze na inwestycje: 3,3 mld na Port Polska i Lotnisko Chopina
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Transport
UE chce zmienić zasady dotyczące bagażu w tanich liniach. Co planuje?
Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Transport
Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama