Pomysłodawcą filmu o Prezesie jest Janek. „Twój kuzyn wesoły” – dodaje Mariusz.
Nie zajął się filmem osobiście, bo jest na Hawajach. „Kto bogatemu zabroni?” – komentuje reżyser.
„Już jeden film mi zrobiliście! To była katastrofa!” - pointuje Prezes.
Szykuje się kolejna, bo pewien koncern naftowy „nawalił tyle kasy, że zdrożała benzyna. I hot dogi!”.
Cel filmu jest prosty: ludzie chcą poznać Prezesa prywatnie. Teraz ma wizerunek „starego kawalera, żyjącego chęcią zemsty”.
Warto zobaczyć aktora, który zagra Prezesa. Uchylę rąbka tajemnicy. Nie ma 30 lat, jest brunetem, nosi fular. Sam Prezes określa go następująco: „Pan Sebastian jest bardzo ładny”.
Atutem kolejnego aktora jest to, że jego babcia podziwia Prezesa. Chciała nawet spać z kotem w kuwecie.
Kolejny kandydat wyraża metaforycznie wielkość Prezesa. „Mogę zagrać Prezesa na miesięcznicy bez drabinki” – przekonuje.
Jest też aktor- metafora skromności.
Casting, który trzeba obejrzeć, komentuje Mariusz: „Noga go boli, to się wyżywa!”.