„Tych lat nie odda nikt”, „Walc Embarras”, „Powrócisz tu” – to jej wielkie przeboje. Wciąż wykonuje je w czasie koncertów. 

 

Mówi, że nadal nie ma skutecznego sposobu na tremę, ale się z nią oswoiła. Na jej koncerty przychodzi też młodzież, co ją cieszy. Nie boi się starości. 

– Tylko u nas doświadczenie nie jest szanowane. To źle – ocenia.

Miała 16 lat i była Irką Wiśniewską, gdy jej talent został dostrzeżony i otoczony opieką – z listem polecającym pojechała do zespołu „Mazowsze” i zaczęła naukę w szkole muzycznej. Mówi, że do dziś uwielbia muzykę ludową. 

- Miałam szczęście w życiu do wspaniałych ludzi – uważa Irena Santor ipośród nich wymienia m.in. Tadeusza Sygietyńskiego. 

„Muzyka lekka, łatwa i przyjemna” prowadzona przez Lucjana Kydryńskiego była przez długi czas w PRL-u jedynym programem telewizyjnym, w którym można było zetknąć się z zagranicznymi piosenkami, choć w polskich aranżacjach.
- Na tej podstawie uczyliśmy się, co to jest piosenka zagraniczna – wspomina bohaterka programu. 

Nie chciała jednak nigdy emigrować na Zachód. Opowiada o swoich wrażeniach po obejrzeniu filmu „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego i porównuje go ze znanymi sobie z tamtego czasu realiami.

- To jest zadra w moim życiu – komentuje. - Należę do ludzi, którzy niektóre wydarzenia pamiętają do końca życia i są wśród nich takie, których nie wybaczają. 
Ryszard Poznakowski opowiada, że nie udało mu się napisać dla Ireny Santor utworu, który by zaakceptowała. Włodzimierz Nahorny wspomina jak wręczając piosenkarce doktorat honoris causa czytał laudację po łacinie, a także że po raz pierwszy taki zaszczytny tytuł został wręczony artyście estrady. W programie opowiadają także o bohaterce programu: Teresa Lipowska, Elżbieta Dzikowska, Anna Dymna.

- Szanujmy „dziś”, bo nie wiemy czy się powtórzy – namawia Irena Santor. Uzupełnieniem „Niedzieli z…” będzie recital Ireny Santor” (początek emisji o 18.), „Koncert na 707 ulic” (godz. 18.50) oraz „Jej portret – recital Ireny Santor” (godz. 19.50).