fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Chcą zabrać zmarłym prawo do prywatności

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Proponowana przez PiS nowela kodeksu postępowania karnego zawiera zapis, który zmienia zasady dotyczące tajemnicy lekarskiej. Na niekorzyść zmarłych pacjentów.

Wnioskodawcy proponują zmiany w zakresie wyłączania jawności rozpraw, udziału organizacji społecznych w postępowaniu sądowym oraz obecności przedstawicieli środków masowego przekazu na posiedzeniach sądu. Wątpliwości wzbudza propozycja zmian w zakresie zasad dotyczących tajemnicy lekarskiej, którą nowelizacja ma objąć.

Wbrew woli zmarłego

Standardem jest, że pacjent na ostatniej stronie historii choroby, w szpitalu lub przychodni, upoważnia wskazaną przez siebie osobę do odbioru dokumentacji pośmiertnie. To od pacjenta zależy kogo i ile osób upoważni, ale nie musi to być członek rodziny.

Projekt ustawy, której pierwsze czytanie w Sejmie odbyło się w czwartek, zakłada, że dokumentacja lekarska będzie wydawana bliskim zmarłego pacjenta na ich wniosek, bez konieczności uzyskania zgody sądu. Wyrażenie sprzeciwu przez jednego z bliskich może to blokować, ale ustawa nie zawiera zapisu, który nakazuje zawiadomienie wszystkich bliskich z urzędu. - Najczęściej jest tak, że jednomyślna wola wszystkich osób bliskich jest zbieżna z wolą pacjenta – przekonuje „Rzeczpospolitą” wnioskodawczyni, posłanka PiS Agata Borowiec.  

W rozumieniu ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta z 2008 r., na którą powołują się wnioskodawcy, osobą bliską jest małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej. Także przedstawiciel ustawowy, osoba pozostająca we wspólnym pożyciu lub osoba wskazana przez pacjenta. W przypadku uchwalenia przez Sejm noweli w kształcie zgłoszonym przez PiS, dokumentację lekarską może otrzymać, po złożeniu wniosku, bez uprzedniej zgody pacjenta, np. teściowa czy szwagier.

- Nie wiadomo czy pacjent chciałby zachować informacje z dokumentacji w tajemnicy, tak samo nie wiadomo czy nie chciałby ich ujawnić – broni zmian posłanka PiS Borowiec.

Problemu nie dostrzega posłanka Platformy Obywatelskiej, która jest kierownikiem Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej i prezesem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. - Jeśli prawo będzie stanowiło, że mamy wydać dokumentację, to ją wydamy - mówi nam prof. nauk medycznych, Alicja Chybicka z PO. - Ja nie miałabym nic przeciwko, żeby po mojej śmierci ktoś z mojej rodziny otrzymał dokumentację.

Krótkowzroczność

Spojrzenie pediatry jest węższe, ponieważ podczas leczenia niepełnoletnich rodzice są na bieżąco informowani o stanie zdrowia dziecka. Inaczej jest w przypadku dorosłych, którzy leczą się u ginekologa lub psychiatry.

- W nowej propozycji podważone zostaje prawo jednostki do prywatności w zakresie najbardziej wrażliwych danych – uważa psychiatra Paweł Kukiz-Szczuciński. - Wyobraźmy sobie sytuację, że w ginekologicznej historii choroby znajdą się wzmianki o aborcjach, poronieniach, podejmowanych próbach zapłodnienia in vitro. Pacjent nie musi tą wiedzą dzielić się z kimkolwiek, nawet najbliższymi. Dziś sam wybiera osobę, która otrzyma dostęp do tej wiedzy, po wejściu w życie nowych przepisów już nie - tłumaczy.

Kolejny aspekt, na który należy zwrócić uwagę, to związki partnerskie. Nowela nadaje prawo do otrzymania dokumentacji lekarskiej bliskim w rozumieniu ustawy, a wyklucza osoby znacznie bliższe, których nie łączą jednak ze zmarłym więzy rodzinne.

Ujawniona po śmierci pacjenta dokumentacja może stać się również orężem w rodzinnych kłótniach lub w walce o spadek. - Po śmierci syna, rodzina dowiaduje się, iż leczył się odwykowo z powodu stresów pożycia małżeńskiego. Matka może zacząć kłótnię z wdową. Tymczasem zmarły nie miał takich intencji i nie może się już ustosunkować do sytuacji – podaje przykład psychiatra Kukiz-Szczuciński.

Przykłady można mnożyć. Pacjent korzystający z pomocy psychiatry mógł opowiadać o próbach samobójczych, albo o tym, że był ofiarą gwałtu. Pozyskanie takiej wiedzy np. przez wrażliwe dziecko może być dla niego bardzo traumatyczne, a nawet prowadzić do tragedii.

Nasze wątpliwości częściowo podziela wnioskodawczyni, która broni się mówiąc, że to nie jest ostateczny kształt noweli. W przyszłym tygodniu projektem zajmie się sejmowa Komisja Nadzwyczajna. - Jesteśmy otwarci na dyskusję, aby jak najlepiej dostosować projekt do ochrony dobra pacjenta – przekonuje posłanka Borowiec.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA