Maira Verónica Figueroa Marroquín została zwolniona w połowie 30-letniego wyroku, który został skrócony o połowę.
Od 1998 roku Aborcja jest w Salwadorze, zdominowanym przez katolików, zakazana w każdych okolicznościach. Odpowiedni zapis znalazł się nawet w krajowej konstytucji.
Figueroa zawsze twierdziła, że jest niewinna. Zeznawała, że w 2003 poroniła w domu, w którym pracowała jako pokojówka. Została zabrana do szpitala, aresztowana i ostatecznie skazana za wykonanie aborcji.
W Salwadorze ciężarna kobieta nie jest karana, jeśli do poronienia doszło wskutek jej nieuwagi.
Do stanowego więzienia w Ilopango, niedaleko stolicy San Salwador, odebrać Figueroę przyjechała jej rodzina. - Cieszę się, że jestem z moją rodziną. Chcę studiować prawo, aby zrozumieć to, co mi się wydarzyło i pomóc innym kobietom. Mam zamiar zacząć wszystko od nowa i nadrobić stracony czas - dodała.
Figueroa jest drugą w tym roku kobietą, której Sąd Najwyższy obniżył wynik za aborcję.
Salwador jest jednym z niewielu krajów na świecie, gdzie aborcje są całkowicie zakazane i objęte ciężkimi sankcjami.
Do więzienia można obecnie trafić nawet na osiem lat, ale w wielu przypadkach skazanie następuje na podstawie przepisów o zabójstwie, za co można trafić do celi nawet na 30 lat. Kraj jest też szczególnie surowy w egzekwowaniu prawa. Lekarze muszą poinformować władze, jeśli dowiedzą się, że jakaś kobieta próbowała przerwać ciążę. Jeśli nie zgłoszą takiego przypadku, także sami medycy mogą zostać skazani na więzienie.