Chłopiec był jednym z jedenaściorga dzieci, które - wraz z pięcioma dorosłymi - mieszkali w obozowisku w hrabstwie Taos. 3 sierpnia do obozowiska weszli policjanci, którzy odkryli, że przetrzymywane tam dzieci są niedożywione i pozbawione dostępu do czystej wody. Na terenie obozowiska znaleziono później zwłoki trzylatka pochowanego w ziemi.

W piątek wszyscy dorośli, mieszkający na terenie obozowiska, w tym 35-letnia obywatelka Haiti Jany Leveille, która miała być liderem grupy, zostali aresztowani przez FBI i oskarżeni o spisek i nielegalne posiadanie broni.

W akcie oskarżenia agent FBI napisał, że 13-letni syn Leveille miał być przygotowywany przez 40-letniego Siraja ibn Wahhaja, partnera jego matki, do prowadzenia dżihadu.

40-latek miał szkolić 13-latka i jego nastoletnich braci posługiwania się bronią palną, walki wręcz. Tłumaczył im również, że dżihad to "zabijanie niewiernych w imieniu Allaha".

Matka chłopca, według jego zeznań, miała wierzyć, że przemawia do niej Allah. 13-latek miał być też świadkiem "egzorcyzmów trzylatka, w czasie których chłopiec zadławił się, a jego serce przestało bić". Po śmierci dziecka matka i jej partner mieli zakazać mu mówić komukolwiek o losie chłopca i grożąc, że jeśli o tym komuś powie, "wszyscy pójdą do więzienia".

Obrońcy zatrzymanych przekonywali wcześniej, że dorośli "korzystali z konstytucyjnego prawa do praktykowania własnej religii", a także, że są dyskryminowani ze względu na to, że są "czarnoskórymi muzułmanami".

FBI zainteresowało się obozowiskiem w Nowym Meksyku, kiedy Leveille napisała list do brata Ibn Wahhaja namawiając go, by dołączył do nich i został "męczennikiem".