W ostatnich nalotach na cele związane z Kataib Hezbollah w Iraku i Syrii zginęło 25 osób a 55 zostało rannych.

- Irański rząd, naród i ja stanowczo potępiamy te ataki - powiedział duchowy przywódca Iranu ajatollah Chamenei.

W związku z nalotami od wtorku trwają protesty przed ambasadą USA w Iraku. Pierwszego dnia demonstranci rzucali w kierunku budynku butelkami i kamieniami, wyłamali boczną bramę i spalili wartownię. Siły USA użyły granatów hukowych i gazu łzawiącego. Mimo apeli przedstawicieli irackich władz i służb, protest jest kontynuowany. W Nowy Rok demonstranci kolejny raz wdarli się na teren ambasady - zniszczyli recepcję. Żołnierze Stanów Zjednoczonych ponownie użyli gazu łzawiącego.

Stany Zjednoczone uważają, że Kataib Hezbollah stoi za niedawnym atakiem rakietowym na bazę wojskową w pobliżu miasta Kirkuk na północy Iraku, w którym zginął cywilny pracownik amerykańskiej misji wojskowej.

W związku z protestami przed ambasadą Stany Zjednoczone wysyłają do Iraku ok. 750 żołnierzy.

Odnosząc się do protestów w Bagdadzie prezydent USA Donald Trump we wtorek napisał na Twitterze, że Iran zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za ofiary śmiertelne lub szkody materialne w jakiejkolwiek placówce amerykańskiej. "Zapłacą bardzo wysoką cenę! To nie jest ostrzeżenie, to groźba" - stwierdził. Później w rozmowie z dziennikarzami prezydent dodał, że pragnie pokoju i lubi pokój. Oświadczył, że nie chce i nie przewiduje wojny z Iranem.