Groźby wobec premier Ardern opatrzone są zdjęciami broni.
Twitter natychmiast zablokował konta, z którego pochodziły wiadomości, Wiadomo, że zawierały treści dotyczące supremacji białej rasy i antyislamskie.
Jacinda Ardern po atakach na meczety spotkała się z ogromnym uznaniem w świecie - za opanowanie, szybkie reakcje i stanowczość. Zaledwie 6 dni po wydarzeniach w Christchurch zakazała sprzedaży broni półautomatycznej i szturmowej i zapowiedziała radykalne zaostrzenie przepisów dotyczących posiadania broni.
W rozmowie telefonicznej zaraz po ataku premier Pakistanu Imran Khan podziękował jej za okazany muzułmanom szacunek. Khan mówił wówczas, że w obliczu rosnącej islamofobii i globalnego ekstremizmu nowozelandzka premier pokazała właściwą drogę innym przywódcom.
Tweety z groźbami otrzymała też administracja samego Twittera, po tym, jak opublikowano w jej imieniu słowa wsparcia dla rodzin ofiar zamachów w Christchurch.
Niektórzy twierdzili jednak, że jest to pusty gest, skoro na Twitterze wciąż można znaleźć mnóstwo rasistowskich i brutalnych treści.
Dzień po ataku jednak Twitter zapewnił, że monitoruje i usuwa szkodliwe treści, zalecił też, by zgłaszano konta, których właściciele łamią zasady obowiązujące w mediach społecznościowych. Poproszono też, by zgłaszać takie konta, a nie retweetować, bo w ten sposób szkodliwe treści trafią do większej liczby osób.
Media te zaostrzyły kontrole po tym, jak zamachowiec z Christchurch na żywo relacjonował swoje poczynania, strzelając do ludzi w meczecie. Facebook zapewnił, że tę "relację" obejrzano w sumie około 4 tys. razy przed jej usunięciem.
Dziś w Nowej Zelandii dwoma minutami ciszy uczczono pamięć ofiar terrorysty. Kobiety, na znak solidarności z muzułmankami, przykryły głowy chustami.
Tydzień temu 28-letni Brenton Tarrant w zamachach na dwa meczety zabił 50 osób, tłumacząc swój czyn koniecznością walki z najeźdźcą o zachowanie białej rasy.