- Formalnie zamykamy biuro specjalnego prokuratora i w związku z tym rezygnuję z pracy w Departamencie Sprawiedliwości i wracam do bycia osobą prywatną - powiedział Mueller.

Specjalny prokurator podkreślił, że "gdyby jego zespół miał pewność, że prezydent (Donald Trump) popełnił przestępstwo, powiedziałby o tym".

- Oskarżenie prezydenta o popełnienie przestępstwa nie było opcją, którą rozważaliśmy - dodał Mueller.

Mueller zapowiedział też, że jeśli zostanie wezwany do zeznawania przed Kongresem, nie powie niczego ponad to, co znalazło się w raporcie z prac jego zespołu przygotowanym przez niego i przedstawionym przed kilkoma tygodniami.

- To finalne wnioski i nie będziemy komentować jakichkolwiek innych wniosków czy hipotez - stwierdził.

Kończąc swoje wystąpienie Mueller podkreślił, że w czasie wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku doszło do "licznych systematycznych prób wpływania na wybory i te oskarżenia zasługują na uwagę każdego Amerykanina".

W raporcie Muellera można przeczytać, że nie ma dowodów, iż Donald Trump, ani osoby z jego otoczenia, w czasie kampanii wyborczej przed wyborami w 2016 roku współpracowali z Rosją.

Raport nie odnosi się do stawianych prezydentowi przez Demokratów zarzutów o próby ingerowania w działania wymiaru sprawiedliwości, których celem miało być zakończenie śledztwa zespołu Muellera, ponieważ zespół Muellera nie zajmował się tą kwestią.

Sam Trump wielokrotnie nazywał działanie tego zespołu "polowaniem na czarownice".