Syryjsko-rosyjska ofensywa skierowana przeciwko rebeliantom kontrolującym prowincję Idlib rozpoczęła się pod koniec kwietnia i od tej pory trwają na tym terenie walki.
W tym czasie zginęło tam 544 cywilów, w tym 130 dzieci.
Syryjska Sieć dla Praw Człowieka i Human Rights Watch alarmują, że podczas nalotów siły rządowe i Rosjanie używają bomb kasetowych i broni zapalającej, co potęguje rozmiar zniszczeń.
Pracownicy organizacji humanitarnych twierdzą, że siły te z premedytacja atakują placówki medyczne, by uniemożliwić korzystanie z ich pomocy. I zapewniają, ze skomasowane ataki na te cywilne cele nie są przypadkowe.
- Nazwijmy to po imieniu: to jest zbrodnia wojenna - mówi wiceprezes Union of Medical Care and Relief Organizations. UOSSM, której główna siedziba mieści się w Stanach Zjednoczonych, zrzesza humanitarne organizacje pozarządowe z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii, Szwajcarii i Turcji. Obecnie niesie pomoc cywilom na północnym zachodzie Syrii.
Pod koniec zeszłego miesiąca szefowie 11 głównych organizacji humanitarnych ostrzegli, że Idlib stanął na skraju „koszmaru humanitarnego najgorszego w tym stuleciu", stanowiącego zagrożenie dla 3 milionów cywilów, a wśród nich - miliona dzieci.
Rosja i rządowe siły syryjskie zaprzeczają atakom na medyczne cele i cywilów. Twierdzą, że to Al-Kaida prowadzi ataki, a siły koalicyjne je odpierają.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...