Szefowa administracji Hongkongu, Carrie Lam, nakazała zawieszenie połączeń z Chinami realizowanych przez kolej szybkich prędkości od północy w czwartek. Wstrzymano też połączenia z Chinami realizowane przez promy. Związki zawodowe uważają jednak, że są to niewystarczające kroki.

"Pracujący na pierwszej linii koledzy są spanikowani z powodu narażenia na zarażenie się wirusem w pracy" - głosi oświadczenie związku zawodowego reprezentującego pracowników metra.

Związek zawodowy pracowników ochrony zdrowia, HAEA (Hospital Authority Employees Alliance) podkreśla, że życzliwie przyjmuje kroki podjęte dotąd przez władze Hongkongu, ale domaga się jednocześnie zamknięcia całej granicy. W sobotę przedstawiciele związku mają spotkać się i przedyskutować jakie działania podejmą, jeśli rząd nie zrealizuje ich postulatu.

Skarbnik HAEA, Chris Cheung mówi, wielu z 18 tysięcy członków związku planuje rozpoczęcie w przyszłym tygodniu strajku, jeśli żądania nie zostaną spełnione.

Jak dotąd w Hongkongu zarejestrowano 10 przypadków koronawirusa. Jedna z zarażonych osób jest w stanie krytycznym.

Jednak Carrie Lam, szefowa administracji Hongkongu uznała, że zamknięcie całej granicy jest "niewłaściwe i niepraktyczne".

Jak dotąd w Chinach z powodu koronawirusa 2019-nCoV, który pojawił się w Wuhan w grudniu 2019 roku, zmarło 170 osób. Wirusem zaraziło się 7711 mieszkańców Chin.