Reklama

Drogi Rosji i Turcji się rozeszły. Raczej na chwilę

Ofensywa syryjskiej armii rządowej na pograniczu Turcji doprowadziła do niezwykle ostrej wymiany zdań między Ankarą i Moskwą, które od kilku lat bardzo się politycznie zbliżyły. Ale konflikt się chyba zaraz wypali. Już w niedzielę mają go gasić szefowie dyplomacji.
Drogi Rosji i Turcji się rozeszły. Raczej na chwilę

Foto: AFP

Na razie rozgrzał się do tego stopnia, że ambasador Rosji w Ankarze Aleksiej Jerchow poskarżył się rządowym mediom rosyjskim, że tureccy internauci grożą mu się śmiercią. „Pożegnaj się z życiem” i „Nikt nie będzie po tobie płakał” piszą. Internauci piszą różne rzeczy, ale kontekst zmusza do poważnego traktowania: poprzednik Jerchowa, Andrej Karłow, został zastrzelony trzy lata temu, gdy przyszedł zwiedzać wystawę w Ankarze. 

Emocje rozpaliły się w środę, gdy prezydent Recep Erdogan, oskarżył Rosję, że atakuje cywilów w Syrii i cynicznie sprawdza, na ile może sobie pozwolić wobec Turcji. Rosjanie (i Irańczycy) wspierają Baszara Asada, który od kilku tygodni, z widocznymi sukcesami, próbuje odbić ostatni spory fragment Syrii, kontrolowany przez rebeliantów (głównie radykałów islamskich, w tym terrorystów). Chodzi o Idlib, prowincję na północnym-zachodzie wcinającą się w terytorium Turcji.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama