Co do zasady parki zostały ponownie otwarte we Francji, ale tylko w „zielonych strefach” - tam, gdzie notuje się mniejszą liczbę przypadków koronawirusa. Wciąż zamknięte są natomiast w Paryżu, strefie „czerwonej”, choć mer Anne Hidalgo naciska rząd na ponowne ich otwarcie, o ile odwiedzający je będą nosić maseczki.

Politycznych negocjacji dość miał pewien mężczyzna. Gdy do Francji dotarła ciepła pogoda, a temperatura zaczęła osiągać w tym tygodniu 30°C, zaczął po nocach otwierać parki, aby paryżanie mogli usiąść na trawie i poczuć zapach róż.

Mężczyzna o imieniu - lub ksywie - „Jose” powiedział dziennikowi „Le Parisien”, że otwierał parki w biedniejszych dzielnicach Paryża, na północy i wschodzie stolicy, w serii nocnych akcji w stylu Batmana. Jak w oryginale, szybko znalazł naśladowców, a na pewno wielbicieli. Na ogrodzeniu Parc de Belleville w piątek pojawiły się nawet dwa ręcznie narysowane plakaty z hasłem „Dziękuję, Jose!”.

We Francji niezadowolenie z obostrzeń rośnie a liczba łamiących zakazy rośnie. W ciągu dwóch dni policja musiała dwukrotnie wyrzucać ludzi zgromadzonych na ogromnych otwartych trawnikach przed Les Invalides w centrum Paryża. Wcześniej funkcjonariusze podobnie musieli rozproszyć tłum zgromadzony na brzegach kanału Saint-Martin.

- Paryskie mieszkania są bardzo małe. Powinniśmy wyjść z tego zamknięcia, ale wszystko jest nieczynne - tłumaczył swoje postępowanie „Jose”.

W piątek liczba ofiar COVID-19 we Francji wzrosła do 28289. W ciągu ostatniej doby zmarły 74 osoby.