Decyzja została ogłoszona w środę przez minister zdrowia Tamarę van Ark, po przeglądzie dokonanym przez Krajowy Instytut Zdrowia (RIVM). Zamiast wymagania masek, rząd woli zachęcać do przestrzegania zasad dystansu społecznego, mimo gwałtownego wzrostu liczby przypadków zakażeń koronawirusem.

- Ponieważ z medycznego punktu widzenia nie ma udowodnionej skuteczności masek, rada ministrów zdecydowała, że nie będzie ogólnokrajowego obowiązku noszenia masek niemedycznych - powiedziała van Ark.

Dowiedz się więcej: Trump: Gdybyśmy testowali mniej, byłoby mniej przypadków

Holandia idzie w ten sposób pod prąd względem wielu innych krajów Europy, które wprowadziły nakaz zakładania masek w sklepach czy na terenie innych obiektów zamkniętych, a nawet w zatłoczonych obszarach na świeżym powietrzu.

Szef RIVM Jaap van Dissel powiedział, że jego organizacja zna wyniki badań, które pokazują, że maski pomagają spowolnić rozprzestrzenianie się chorób, ale nie była przekonana, że pomogą one podczas obecnej epidemii koronawirusa w Holandii. Stwierdził przy tym, że nieprawidłowe noszenie masek, w połączeniu z nieprzestrzeganiem zasad dystansu społecznego, może zwiększyć ryzyko transmisji koronawirusa.

Przeczytaj również: CDC wzywa wszystkich Amerykanów: noście maski, to działa!

Maski w Holandii są obecnie obowiązkowe tylko w transporcie publicznym i na lotniskach.

Liczba nowych przypadków koronawirusa w Holandii rośnie systematycznie od początku lipca, a nieprzerwanie od 27 lipca. 6 lipca potwierdzono zakażenie u zaledwie 36 osób. 6 dni później było ich już ponad 100. W czwartek nowych przypadków było 342, w piątek - 338 a w sobotę - już 431.

Zobacz także: Niemieccy naukowcy organizują eksperymentalny „koronakoncert”

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

1 lipca rząd Holandii rozpoczął łagodzenie obostrzeń, pozwalając m.in. na otwarcie restauracji i spotkania publiczne, o ile ich uczestnicy zachowują dystans półtora metra.