Kościół św. Szymona i Heleny w Mińsku to więcej niż kościół. Odkąd rządzi Aleksander Łukaszenko, świątynia stała się stołeczną twierdzą wolności. Każdy praktykujący katolik w Mińsku wie, że przekraczając próg tego kościoła, przekracza granicę innej – wolnej – Białorusi, gdzie człowiek czuje się bezpiecznie, gdzie nie ma strachu i cenzury.
Od ponad dwóch tygodni to miejsce dla Białorusinów ma szczególne znaczenie, gdyż tuż obok, na placu Niepodległości, codziennie wieczorem trwały pokojowe protesty. Najodważniejsi przeciwnicy reżimu przychodzili tam z biało-czerwono-białymi flagami, śpiewali patriotyczne piosenki, tańczyli. Katolicy, korzystając z okazji wchodzili do kościoła, by pomodlić się o wolną Białoruś. Od kilku dni władze wyłączają im światło, ale wierni zapalają świece.