- Bez ludzi nie da się niczego zrobić. Każdy zarządzający o tym doskonale wie - dodała Dulkiewicz.
Prezydent Gdańska podpisała się pod listem do premiera, w którym alarmuje, że przy dalszym przyroście liczby zakażeń koronawirusem szpitale na Pomorzu mogą wkrótce przestać przyjmować pacjentów.
Na pytanie, czy wczorajsze ogłoszenie przez premiera Mateusza Morawieckiego, że od 10 października cała Polska będzie żółtą strefą trochę ją uspokoiło, Dulkiewicz odparła, że "trudno być spokojniejszym kiedy codziennie oglądamy raporty dotyczące liczby zachorowań, liczby ofiar śmiertelnych".
- Niepokojąca jest też liczba osób potrzebujących wsparcia leczenia koronawirusa w szpitalu - mówiła.
- Zdrowie i życie wszystkich Polaków jest naszą wspólną sprawą, wspólnym zadaniem, trzeba współpracować - dodała podkreślając, że "nie chce robić z koronawirusa sprawy politycznej". - Siądźmy, rozmawiajmy, wdrażajmy rozwiązania - mówiła.
- Są braki jeśli chodzi o personel (szpitali) na Pomorzu - przyznała Dulkiewicz.
- W wielu miejscach w Gdańsku sprzęt jest, łóżka są, ale niestety nie ma personelu, który mógłby ten sprzęt obsłużyć, leczyć ludzi - ubolewała.
Jednocześnie prezydent Gdańska zwróciła uwagę, że "za bezpieczeństwo i zdrowie ludzi odpowiada rząd, na Pomorzu wojewoda".
- Nie umywamy rąk, ale ja mam taką sytuację, że miasto Gdańsk, jako miasto, nie zarządza żadnym szpitalem. Nie umywam rąk, pytam co możemy zrobić wspólnie, jak możemy wesprzeć. My w Gdańsku wzywamy do wzajemnej odpowiedzialności, żebyśmy wszyscy poczuli się odpowiedzialni za to, aby trzymać dystans, unikać zgromadzeń, nosić maseczki - podkreśliła Dulkiewicz.