Przy korygowaniu modelu badacze biorą m.in. pod uwagę obostrzenia wprowadzane w poszczególnych krajach czy bieżącą wydajność systemu ochrony zdrowia.
Na model IMHE w przeszłości powoływała się m.in. administracja Donalda Trumpa.
Z obecnej prognozy wynika, że przy najgorszym scenariuszu w Polsce do czerwca 2021 roku mogłoby umrzeć nawet ok. 54 tys. osób chorych na COVID-19. W przypadku powszechnego stosowania masek liczba zgonów do 1 czerwca wyniosłaby 46,2 tys.
Co ciekawe - jak wynika z modelu - rozpowszechnianie się w Polsce nowych wariantów koronawirusa nie przełożyłoby się na wzrost liczby zgonów.
Model przewiduje, że dobowa liczba zgonów 1 kwietnia przy obecnej prognozie będzie wynosić ok. 41. Z analizy modelu wynika, że mogłaby ona być mniejsza (ok. 14) w przypadku powszechnego stosowania masek.
Jeśli chodzi o dobową liczbę zakażeń (zarówno tych wykrywanych testami, jak i tych niewykrytych), to - według modelu IMHE - szczyt mamy już za sobą - 5 listopada zakażeń miało być ok. 57,6 tys. zakażeń koronawirusem (według oficjalnych danych najwyższy, dobowy przyrost liczby zakażeń wyniósł w Polsce 27 875 - i zanotowano go 7 listopada). W najgorszym scenariuszu czeka nas ponowny wzrost liczby zakażeń - do poziomu ok. 15,3 tys. na początku maja. Przy powszechnym stosowaniu masek liczba zakażeń w ciągu doby spadłaby 1 czerwca do poziomu 1464.