Agencja dpa powołuje się na informacje od uczestników spotkania przywódców federalnych i landowych. W ramach wcześniejszych uzgodnień, władze kraju planowały wprowadzić dwa dodatkowe dni wolne w okresie świąt wielkanocnych, aby obywateli pozostali w tym czasie w domach.

Merkel wyjaśniła, że działała w dobrych intencjach. Dodała, że przedstawiony plan został pochopnie opracowany i nie mógł być zrealizowany w tak krótkim czasie.

- To tylko i wyłącznie mój błąd - powiedziała kanclerz Niemiec.

Rozwiązanie to spotkało się z krytyką ze strony przedsiębiorców. W ocenie lekarzy nie były to wystarczające środki, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa.

We wtorek kanclerz Merkel zapowiedziała przedłużenie obowiązujących w kraju obostrzeń do 18 kwietnia. Obywateli wezwała, by pozostali w domach w czasie Wielkanocy, co ma pomóc w uporaniu się z trzecią falą epidemii koronawirusa w tym kraju.

- Jesteśmy praktycznie w nowej pandemii. Brytyjska mutacja (koronawirusa - red.) stała się dominująca - mówiła Merkel na konferencji prasowej. - Mierzymy się z nowym wirusem tego samego rodzaju, ale o bardzo odmiennej charakterystyce. Bardziej zjadliwym, bardziej zakaźnym i zakażającym dłużej - dodała.

Według berlińskiego Instytutu im. Roberta Kocha, w ciągu ostatnich dni w Niemczech notowano średnio 107,3 zakażeń koronawirusem na 100 tys. osób. To najwyższy poziom tego wskaźnika od 26 stycznia. Według szacunków, przy takim poziomie liczby nowych przypadków zacznie brakować miejsc na oddziałach intensywnej terapii.

W marcu w Niemczech rozpoczął się powolny proces odmrażania gospodarki, ale wzrost liczby zakażeń spowodowany ekspansją brytyjskiego wariantu koronawirusa zrodził obawy, że wkrótce system ochrony zdrowia może ponownie znaleźć się pod dużą presją.