- Rada medyczna jest za tym, żeby zmniejszyć kontakty ludzi między sobą, czy ograniczyć ruch dzieci. Mamy różne pomysły. Wprowadzenie całkowitego lockdownu to z jednej strony decyzja polityczna, a z drugiej strony psycholodzy podkreślają, że żyjemy już tak rok i społeczeństwo jest tym zmęczone - powiedział w rozmowie z RMF FM prof. Jacek Wysocki, członek rady medycznej przy premierze i wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Prof. Jacek Wysocki wypowiedział się także na temat zamknięcia żłobków i przedszkoli. - Robimy to z ciężkim sercem, bo uderzy to także w służbę zdrowia. To wyjście i dobre, i złe. Jakiś czas temu sugerowaliśmy, żeby puścić dzieci z klas I-III do szkół, bo wiemy jaka to jest dewastacja, to zamknięcie ich w domu. Dziś są złe okoliczności, a z dziećmi jest trudna sytuacja - stwierdził. - Coraz więcej dzieci zgłasza się do lekarzy rodzinnych z chorobami górnych dróg oddechowych. Są one kierowane na badania na COVID-19. Wyników dodatnich jest około trzy razy więcej niż było jesienią. Z dziećmi jest ciekawa historia, bo one nie chorują tak ciężko na COVID-19, żeby to wymagało hospitalizacji. Ale mają inne problemy, inne schorzenia z powodu których muszą być hospitalizowane. A muszą być na oddziałach covidowych, bo zarażają. Mam wątpliwości, kto kogo zakaża. Rodzice dzieci, czy dzieci rodziców. Ale na tym poziomie epidemii to jest dociekanie naukowe. Jest zła sytuacja epidemiczna - dodał.

Jak zaznaczył członek rady medycznej przy premierze, „kościoły mogą być ważnym miejscem rozprzestrzeniania się wirusa, bo gromadzą się w nich starsze osoby”. - Prawdopodobnie trudno tam utrzymać reżim odległości. Jest to moment na znaczne ograniczenie funkcjonowania kościołów, nie wiem czy pełne zamknięcie, ale idą święta, kiedy w kościołach zwykle ludzi jest więcej i trudno zatrzymać ich napływ. Więc jest to moment na czasowe zamknięcie lub znaczne ograniczenie ich funkcjonowania - ocenił.

Prof. Wysocki został zapytany także o drastyczny wzrost liczby zakażeń w Polsce. - Były sygnały ostrzegawcze z innych krajów. Sami zastanawiamy się, co się stało. Ewidentnie mamy ten brytyjski wariant. W naszym środowisku były dyskusje na temat tego, czy pozwalać ludziom wracać na święta Bożego Narodzenia, między innymi z Wielkiej Brytanii. Zwracaliśmy uwagę, że jest to niebezpieczne. Rada Medyczna dyskutuje i przekazuje swoje opinie, ale jest wiele innych gremiów, które podejmują decyzje - podkreślił prof. Jacek Wysocki