Politycy spotkali się w Budapeszcie. Wcześniej media informowały, że celem spotkania jest utworzenie trzeciej - obok Europejskiej Partii Ludowej i Europejskich Konserwatystów i Reformatorów - siły w Parlamencie Europejskim.

Z tej pierwszej, EPL, kilka tygodni temu wyszła partia Viktora Orbana, Fidesz.

Po spotkaniu Viktor Orban, który jako pierwszy zabrał głos, wezwał KE do zwiększenia wysiłków w kwestii dostarczania szczepionek do krajów członkowskich - jak podkreślił Orban, był to ważny, ale nie podstawowy powód spotkania.

Orban, nazywając Morawieckiego "wypróbowanym przyjacielem", a Salviniego - bohaterem z czasów unijnej debaty dotyczącej relokacji migrantów. - My powstrzymaliśmy migrację na ziemi, on - na morzu - powiedział Orban.

Węgierski premier podkreślił, że politycy zgodzili się co do idei: chcą odrodzenia Europy.

- Zgodziliśmy się, że zajmujemy się godnością, wolnością, chrześcijaństwem, rodzinami, mówimy "nie" imperium ze stolicą w Brukseli. Mówimy "nie" antysemityzmowi - wyliczał Orban.  Zapowiedział opracowanie wspólnego programu, który zostanie przedstawiony podczas debaty o przyszłości Europy. - Nasze wartości i nasze stanowisko jest jasne. Chcemy zakończyć tę dziwną geometrię polityczną, która chce nam wmówić, że prawica to ekstremiści, a lewica to właściwie centrum.

Morawiecki powtórzył główne cele, jakie wyznaczyli sobie trzej politycy. Mówił, że integracja europejska może się rozwijać, ale nie może zapomnieć, z jakich wywodzi się korzeni.

- Dziś Europa jest rozchwiana. Elity w Brukseli próbują przedstawić Unię jako projekt brukselskich salonów. My chcemy reprezentować ludzi - zapewniał Morawiecki.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Morawiecki mówił o tworzeniu "podglebia Europy" - planu odbudowy i renesansu wartości, o których można się oprzeć. - Wiele zwykłych węgierskich, polskich i włoskich rodzin, ale i rodzin z innych krajów, na pewno się pod nimi podpisze: normalność, spokój, nie rewolucje światopoglądowe, tylko praca i obrona tradycyjnych wartości - mówił Morawiecki.

Zapewnił, że wszyscy trzej uczestnicy spotkania popierają Fundusz Odbudowy, niezbędny do odzyskania sił po pandemii. 

- Promujemy solidarność, ale nie kosztem słabszych, nie dyktat silniejszych nad słabszymi - mówił Morawiecki.

Salvini również podkreślał wagę rodziny, europejskich korzeni i prawa państw do samostanowienia. Mówił o przeciwstawieniu się dyktatowi lewicy, która od tych korzeni się odcina.

- Nie wystarczy na być druga czy trzecią siłą. Musimy być pierwszą, musimy być większością, która będzie się cieszyć wolną Europą, bez żadnych ograniczeń - mówił włoski polityk. - Wolność musi być podstawowym prawem każdego państwa UE. Każde państwo musi kroczyć własną ścieżką i nikt nie powinien mu dyktować, co jest demokracją, a co nie.

Następne spotkanie trzech polityków odbędzie się w maju w Polsce.

Przed spotkaniem Morawiecki wyjaśniał,  że politycy, którzy chcą utworzyć nowe ugrupowanie w PE, zgadzają się w wielu kwestiach - są zwolennikami Europy ojczyzn, przeciwnikami migracji, chcą bronić tradycyjnych wartości, na których, mówił polski premier, opiera się europejska cywilizacja.

Jak pisał dziś "Financial Times", to wszystko tych polityków łączy, ale dzieli stosunek do Rosji i w tej kwestii mogą mieć problem w znalezieniu wspólnej płaszczyzny porozumienia.

Jeśli jednak zdobędą wystarczające poparcie innych partii prawicowych - mogą stać się drugim co do wielkości blokiem w PE.

Matteo Salvini, lider włoskiej ligi antyimigracyjnej, powiedział, że w spotkaniu trzech polityków „nie chodzi o dyskusję o grupach politycznych, ale o nowej idei Europy - opartej na pracy, dobrobycie, rodzinie i wartościach, które nas łączą".

Salvini mówił  że rozmowy będą dotyczyć także polityki migracyjnej, sojuszy międzynarodowych, stosunku do Rosji, Chin i roli, jaką odgrywa Turcja, która jest rzeczywiście problemem u bram Europy”.

Europejskie partie populistyczne i nacjonalistyczne już wcześniej próbowały utworzyć jeden blok w Parlamencie Europejskim. Kampania mająca na celu zjednoczenie partii „suwerennych” przed wyborami w 2019 roku, prowadzona przez byłego doradcę Donalda Trumpa, Steve'a Bannona, nie przyniosła efektu i włoska Lega, polskie Prawo i Sprawiedliwość (PiS) i węgierski Fidesz pozostały w oddzielnych sojuszach.

Ponowną debatę o utworzeniu owej siły w PE otworzyło odejście Fideszu z Europejskiej Partii Ludowej.

Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany PiS, który pomagał negocjować członkostwo Polski w UE, powiedział, że spodziewa się, że czwartkowe spotkanie „nie będzie tym, które zakończy, ale otworzy” proces zmiany sił w Parlamencie Europejskim.

"Financial Times" cytuje Saryusza-Wolskiego, który powiedział, że z perspektywy PiS oznacza to zaproszenie Fideszu i Ligi Salviniego do wstąpienia do bloku Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, którego PiS jest największym członkiem.

Saryusz-Wolski powiedział również, że gotowość PiS do konsolidacji prawicowych sił w PE zrodziła się po części z frustracji spowodowanej sposobem, w jaki Komisja Europejska potraktowała Polskę podczas starć między Warszawą a Brukselą w związku z reformą polskiego wymiaru sprawiedliwości, który komisja uważa za zagrożenie dla praworządności.

W środę Komisja Europejska pozwała Polskę do TSUE.

W ocenie KE polskie prawo dotyczące sądownictwa podważa niezawisłość polskich sędziów i jest niezgodne z nadrzędnością prawa UE, a ustawa dyscyplinująca sędziów uniemożliwia sądom, m.in. przy pomocy dyscyplinarek sędziowskich, bezpośrednie stosowanie niektórych przepisów prawa UE chroniących niezawisłość sędziów oraz kierowanie pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości.