Dmitrij Gutkow był w ubiegłym tygodniu przez dwa dni przetrzymywany w areszcie. Zdaniem opozycjonisty dowody przeciwko niemu zostały sfabrykowane. Po wyjściu na wolność ogłosił, że opuszcza kraj, ponieważ osoby będące blisko Kremla przekazały mu, że czeka go kolejny areszt, jeśli pozostanie w Rosji.

Gudkow, który zasiadał w niższej izbie parlamentu Rosji do 2016 roku, miał nadzieję ponownie ubiegać się o mandat we wrześniu, ale powiedział, że presja wywierana na niego i jego rodzinę przez władze uniemożliwiła na razie prowadzenie polityki.

- Uważam, że pozostając w kraju, nie mogę być skuteczny w środowisku, w którym w zasadzie każda działalność polityczna prowadzi do więzienia nie tylko dla samych polityków, ale także dla ich zwolenników i członków rodzin - przekazał Gutkow, który przebywa obecnie na Ukrainie.

- To nie jest porażka. To jest taktyczny odwrót w celu przesunięcia sił - dodał.

Kreml twierdzi, że sprawy przeciwko Gudkowowi i innym opozycjonistom przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi nie są związane z polityką.

Szereg działaczy krytycznych wobec władz zostało umieszczonych w areszcie domowym, uciekło z kraju lub zostało uwięzionych pod zarzutami, które, jak twierdzą, są motywowane politycznie.

Gudkow został wydalony z partii "Sprawiedliwa Rosja", która często wspiera Kreml w najważniejszych sprawach, w 2013 roku za organizowanie antykremlowskich protestów ulicznych.

Gudkow powiedział ukraińskiej telewizji, że dołączy do rodziców w Bułgarii po odbyciu wcześniej zaplanowanych spotkań w Kijowie.