Reklama
Rozwiń
Reklama

Mord katyński wraca do sądu

Rodziny ofiar katyńskich wygrały przed sądem w Moskwie. Ich skarga w sprawie rehabilitacji pomordowanych zostanie ponownie rozpatrzona. Ale czy można mówić o sukcesie?

Aktualizacja: 11.06.2008 04:52 Publikacja: 11.06.2008 04:42

Mord katyński wraca do sądu

Foto: Rzeczpospolita

Katyń zajmował wczoraj moskiewskie sądy. Jednego dnia odbyły się aż dwie sprawy. W dodatku w dwóch różnych sądach zapadły dwa skrajne wyroki. Ale tylko od jednego powiało nadzieją.

– Skarga rodzin ofiar mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku wraca do ponownego rozpatrzenia – uznał Moskiewski Sąd Miejski. Anulował tym samym niedawną decyzję sądu rejonowego, który odrzucił pozew Polaków. Rodziny pomordowanych oficerów skarżyły się w nim na Główną Prokuraturę Wojskową Rosji, która odmówiła rehabilitacji pomordowanych.

Czy teraz mają większe szanse na wygraną? – Prawo jest po naszej stronie. Uważam, że powinniśmy wygrać. Mamy wystarczająco dużo dowodów na to, że władze ZSRR podjęły decyzję o straceniu polskich oficerów, kierując się motywami wyłącznie politycznymi – mówi „Rz” Anna Stawicka, rosyjska prawniczka, która reprezentuje Polaków.

Skarga wróci na wokandę za miesiąc. – Sukces adwokatów rodzin katyńskich to ewenement. Po raz pierwszy zdarzyło się, by w tej sprawie sąd opowiedział się po stronie poszkodowanych – mówi „Rz” Aleksander Gurianow, szef sekcji polskiej w Stowarzyszeniu Memoriał.

To właśnie jego organizacja była wczoraj wielką przegraną drugiego procesu. Sąd rejonowy w Moskwie oddalił bowiem jej zażalenie na Główną Prokuraturę Wojskową Rosji, która odmawia odtajnienia swojego postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. – Jeśli McDonald’s wystąpiłby do prokuratury o odtajnienie materiałów dotyczących II wojny światowej, a ta by odmówiła, to czy naruszyłaby prawa McDonald’s? – pytał sędzia Igor Tiuleniew.

Reklama
Reklama

Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, jest oburzony. – To wstyd. Sędziowie powinni wykazać więcej taktu i zrozumienia. Ci ludzie się nie rozpłynęli. Oni zostali zamordowani – mówi „Rz”. Do decyzji w sprawie polskich rodzin podchodzi z rezerwą. – Tchnie optymizmem, ale umiarkowanym. Sądząc po dotychczasowych doświadczeniach, boję się, że to tylko gra. Element krótkowzrocznej strategii – mówi.

W maju decyzją sądu rejonowego rodziny pomordowanych usłyszały, że na drogę sądową mogą występować tylko osoby, których prawa zostały złamane. – Czyli ten, któremu strzelono w tył głowy, powinien teraz wstać i napisać podanie. To było aroganckie, obraźliwe, parszywe – mówi „Rz” prezes Federacji Rodzin Katyńskich Andrzej Skąpski. Dlatego ostrożnie ocenia wczorajszy wyrok.

– Możliwe, że Rosja zreflektowała się, iż tamto orzeczenie było dla nas oburzające i obraźliwe. Może chce mieć czas do namysłu, co teraz zrobić. Ale czy to znak, że sprawa zakończy się po naszej myśli? Takim optymistą nie jestem – mówi. Dodaje, że rodzinom katyńskim nie chodzi o żadną rehabilitację ani zadośćuczynienie: – Chodzi tylko o prawdę.

Anna Stawicka przyznaje w rozmowie z „Rz”: – Mówią, że chodzi im wyłącznie o satysfakcję moralną i oficjalne potwierdzenie niewinności zamordowanych. W Rosji niestety rozpowszechniona jest opinia, że Polakom tak naprawdę chodzi o uzyskanie podstawy do roszczeń materialnych wobec Rosji.

Aleksander Gurianow przekonuje jednak, że wyjaśnienie sprawy katyńskiej leży przede wszystkim w interesie Rosji. – Nie robimy tego z uwagi na interesy Polaków, którym jak najbardziej się należy zadośćuczynienie za tę zbrodnię. Robimy to ze względu na rosyjski interes narodowy – mówi o walce Memoriału.

Jego zdaniem rozliczenie najciemniejszych stron historii to krok w stronę uzdrowienia społeczeństwa.

Reklama
Reklama

– Nie można mówić o przełomie, ale wyraźnie idzie ku lepszemu – podkreśla.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1448
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1447
Świat
Policja starła się w Mediolanie z protestującymi przeciwko Igrzyskom Olimpijskim
Świat
Putin budował system totalny. Czy Rosja mogła pójść inną drogą?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama