Reklama

Brunatny lis pustyni

Kult „rycerskiego” Erwina Rommla miał pewne realne podstawy, ale nie sposób oderwać tej postaci od zbrodniczego reżimu, któremu służył do końca. Próba podziału wojennej rzeczywistości na „czysty” Wehrmacht i krwawy aparat zbrodni Rzeszy to złudne rozróżnienie
Ulubiony kadr propagandy Goebbelsa: Rommel wywyższony talentem i siłą woli, ale jak przystało na nar

Ulubiony kadr propagandy Goebbelsa: Rommel wywyższony talentem i siłą woli, ale jak przystało na narodowego socjalistę — zawsze blisko prostych żołnierzy

Foto: EAST NEWS

Reklama

Wystawa „Mit Rommla” w Stuttgarcie nieprzypadkowo chyba zbiegła się z filmem „Walkiria” i dyskusją o postaci Clausa von Stauffenberga. Feldmarszałek Erwin Rommel także przez wiele lat był fanatycznym wyznawcą Hitlera. Gdy Niemcy zaczęli przegrywać, otarł się o spisek 20 lipca. Hitler, egzekwujący zemstę na realnych i domniemanych spiskowcach, zmusił go do samobójstwa. Nie chcąc niszczyć mitu „lisa pustyni”, dyktator ogłosił, że feldmarszałek zginął w wypadku samochodowym.

Co jest ważniejsze dla oceny Rommla – pytają autorzy wystawy. Lata wiernej służby Hitlerowi czy udział w buncie? Wracamy do starego pytania: czy bez widma klęski wojennej III Rzeszy Stauffenberg i Rommel pomyśleliby o buncie?

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama