Od poniedziałku mieszkańcy Nowej Zelandii mogą znów łowić ryby, surfować, polować i chodzić na spacery - wylicza Reuters.

W Nowej Zelandii nadal jednak pozostaną zamknięte sklepy i restauracje. Obowiązywać będzie również wiele innych ograniczeń służących utrzymaniu dystansu społecznego.

5 mln mieszkańców Nowej Zelandii zostało objętych 26 marca jednym z najściślejszych ogólnokrajowych reżimów kwarantanny na świecie. W kraju zamknięto urzędy, biura, szkoły, bary, restauracje (które nie mogły też serwować jedzenia na wynos), a także plaże i place zabaw.

Od poniedziałku do pracy wraca nowozelandzki parlament, sądy i wiele przedsiębiorstw.

Premier Jacinda Ardern podkreśla jednak, ze nadal zakazane jest organizowanie publicznych zgromadzeń. Premier apeluje do mieszkańców kraju, aby pozostawali w swoich "bańkach" - tzn. ograniczali kontakty międzyludzkie.

- Musimy upewnić się, że nie pozwolimy wymknąć się wirusowi - podkreśliła Ardern.

- Aby zwyciężyć musimy wytropić ostatnie przypadki zakażenia wirusem - dodała.

W Nowej Zelandii stwierdzono 1122 przypadki zakażenia koronawirusem i 19 zgonów spowodowanych przez COVID-19. W ciągu ostatnich dwóch tygodni liczba wykrytych zakażeń codziennie zwiększała się o mniej niż 1 procent.

Ardern podkreśliła, że łagodzenie kwarantanny ma na celu głównie odmrożenie gospodarki, a nie powrót do przedpandemicznych form życia społecznego.

- Nie może być powrotu do życia przed COVID-19. Ten dzień nadejdzie, ale jeszcze tam nie dotarliśmy - dodała.