Reklama
Rozwiń
Reklama

Turecka próba sił zbrojnych

Generałowie oskarżeni o antyrządowy spisek. Islamskie władze czekają na ruch armii, strażniczki świeckości

Publikacja: 25.02.2010 02:23

Generał Metin Yavuz Yalcin (pierwszy z lewej) eskortowany przez policję przybył wczoraj na rozprawę

Generał Metin Yavuz Yalcin (pierwszy z lewej) eskortowany przez policję przybył wczoraj na rozprawę do sądu w Stambule

Foto: PAP/EPA

Po poniedziałkowym aresztowaniu 50 wojskowych podejrzanych o próbę obalenia rządu władze uznały, że mają dość dowodów, aby postawić zarzuty kilku dowódcom. Czterech admirałów, generał i dwóch pułkowników zostało oskarżonych o udział w spisku o kryptonimie „Młot Pneumatyczny”. Jego kulisy na początku stycznia ujawniła gazeta „Taraf”. Z opublikowanych przez nią dokumentów i zapisów rozmów wynika, że armia chciała dokonać zamachów na dwa meczety oraz wywołać spór z Grecją, która miałaby zostać sprowokowana do strącenia tureckiego samolotu. Kiedy Turcja pogrążyłaby się w chaosie, wojsko przejęłoby władzę. Jeden z oskarżonych, emerytowany generał Cetion Dogan, przekonuje, że przygotowywano się jedynie na atak ze strony ekstremistów, a większość dokumentów została sfabrykowana.

[srodtytul]Napięcie rośnie[/srodtytul]

– Zarzuty mają mocne podstawy. Jeśli podczas procesu nie zostaną popełnione błędy, ta sprawa uruchomi lawinę, która zmieni układ sił w kraju. Po raz pierwszy od wielu dekad kontrolę nad armią mogą przejąć cywilne władze – mówi „Rz” Yavuz Baydar, komentator anglojęzycznej gazety „Today’s Zaman”.

W nocy z wtorku na środę dowódcy zwołali nadzwyczajne spotkanie i ostrzegli, że „sytuacja jest bardzo poważna”. Komunikat został potraktowany jako sygnał, że wojsko może bronić swojej niezależności. Premier Recep Tayyip Erdogan natychmiast wezwał do siebie ministrów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. „Zamierzacie zorganizować pucz?” – pytała na pierwszej stronie gazeta „Taraf”.

– Mam nadzieję, że żołnierze nie wyjdą z koszar. W przeszłości dowódcy też już wydawali groźne pomruki. Jedyne, co mogą teraz robić, to apelować do władz: nie idźcie tą drogą – przekonuje „Rz” Fadi Hakura, ekspert ds. Turcji z brytyjskiej Chatham House.

Reklama
Reklama

To najpoważniejszy konflikt między rządzącą od 2002 roku islamską Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) a armią, która od lat 60. cztery razy obalała rządy w Turcji. Wojsko, które uważa się za strażnika świeckiej republiki założonej przez Mustafę Kemala Atatürka, sugeruje, że ukrytym celem partii jest zmiana ustroju i wprowadzenie państwa religijnego.

– Turcja ubiega się o członkostwo w UE i jest systematycznie oceniana przez Komisję Europejską. Żaden raport nie wykazał w najmniejszym stopniu postępującej islamizacji kraju – przekonuje Baydar.

[srodtytul]Spisek goni spisek[/srodtytul]

Obawy armii podzielają jednak świeckie elity, m.in. urzędnicy państwowi i sędziowie. Wskazują na podjętą przez AKP próbę usunięcia zakazu zakrywania głowy przez kobiety w urzędach publicznych, ograniczanie sprzedaży alkoholu czy wreszcie odejście od sojuszu z Izraelem. Partia konsekwentnie zastępuje swoimi ludźmi zwolenników świeckiej republiki w instytucjach państwowych, zwłaszcza w wymiarze sprawiedliwości. W 2008 roku prokurator generalny podjął próbę zdelegalizowania AKP, ale bezskutecznie.

– W tej chwili dla islamskiej partii nie ma żadnej alternatywy, bo rządzące wcześniej ugrupowania były całkowicie skorumpowane. Chociaż społeczeństwo ma duże zaufanie do wojska, to woli, by nie mieszało się ono już do polityki – tłumaczy Baydar. Jego zdaniem na konflikcie stracą i armia, i AKP.

W 2007 roku rząd po raz pierwszy rzucił wyzwanie generałom. Ponad 130 osób, w tym wielu wysokich rangą wojskowych, oskarżono o udział w tajnej organizacji Ergenekon, która miała planować przejęcie władzy. Zdaniem śledczych spiskowcy chcieli wywołać chaos serią zamachów, m.in. na kilka ważnych osobistości.

Reklama
Reklama

– Te dwa spiski mogą być powiązane. Ważne jest, abyśmy się dowiedzieli, jak duża była ich skala. Może się okazać, że władze specjalnie przesadzają i nagłaśniają sprawę, aby ukrócić wpływy wojska – mówi Hakura.

Zaniepokojenie sytuacją w Turcji wyraziła Bruksela. – Proces wojskowych musi być przejrzysty i uczciwy – apelował komisarz ds. rozszerzenia Sztefan Füle. Oficjalnie nie zareagowało NATO, do którego Turcja należy od 1952 roku.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora

[mail=w.lorenz@rp.pl]w.lorenz@rp.pl[/mail][/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama