[wyimek][b]Masz uwagi?[link=http://blog.rp.pl/zwierzeta/2010/06/01/klonuja-na-potege/" "target=_blank]Skomentuj na blogu[/link][/b] lub napisz list na [mail=zwierzetailudzie@rp.pl]zwierzetailudzie@rp.pl[/mail][/wyimek]

Iran klonuje 4 tysiące psów wyspecjalizowanych w wykrywaniu narkotyków – ogłosił Mohammad Hossein Nasr-Esfahani, szef instytutu badawczego Royan. – To zaszczyt dla Iranu, osiągnięcie możliwe dzięki wierze we własne siły – cytuje go Radio Wolna Europa.

[wyimek]50 tys. dol. kosztuje sklonowanie psa najnowszą metodą z Korei Płd.[/wyimek]

Informacja jest nieco zaskakująca, bowiem w islamie pies uchodzi za zwierzę nieczyste, a właściciele tych czworonogów byli w Iranie wielokrotnie piętnowani. Wszystko wskazuje jednak na to, że władze robią czasem wyjątki – szczególnie gdy chodzi o prestiż państwa, który niewątpliwie wzmacniają udane eksperymenty naukowe.

Iran jako pierwszy kraj na Bliskim Wschodzie chwalił się udanym sklonowaniem owcy. Naukowcy otrzymali na to specjalne zezwolenie od szyickich duchownych. Było to w 2006 roku, dziesięć lat po urodzinach w Szkocji owieczki Dolly – pierwszego na świecie ssaka sklonowanego z komórek ciała dorosłego osobnika. Irańczycy chwalili się też później sklonowaniem kozy.

Do informacji o udanych eksperymentach z psami, i to na taką skalę, europejscy naukowcy radzą jednak podchodzić z dużą ostrożnością.

– Psy to jedne ze zwierząt najtrudniejszych do sklonowania – mówi “Rz” profesor Piotr Stępień z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego. – W 2005 roku Koreańczycy użyli 1000 embrionów i 122 samic, z czego uzyskali tylko trzy ciąże. Jedna zakończyła się poronieniem, drugie szczenię zdechło zaraz po urodzeniu, a trzecie było chore. Zrobienie 4000 klonów byłoby poza tym niebotycznie drogie. W ubiegłym roku para z USA zapłaciła Koreańczykom za sklonowanie swojego labradora aż 155 tysięcy dolarów – podkreśla.

Według ekspertów Iran prowadzi takie eksperymenty i chwali się nimi głównie ze względów prestiżowych, gdyż z punktu widzenia czysto ekonomicznego nie mają one sensu. Hodowla psów jest prosta i niedroga. Bez porównania taniej jest skojarzyć dwa psy osiągające dobre wyniki w wyszukiwaniu substancji odurzających, a ich potomstwo odpowiednio potem wytresować, niż dokonywać skomplikowanego klonowania z użyciem wielkiej liczby samic i embrionów.

Również instytuty badawcze innych państw dokonują eksperymentów z klonowaniem szczególnie wartościowych okazów. Władze Hiszpanii z dumą ogłosiły niedawno narodziny pierwszego byczka – klona byka walczącego na korridzie. Wyprodukowanie kopii andaluzyjskiego czempiona Vasito zajęło naukowcom z Walencji trzy lata i kosztowało 28 tysięcy euro.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

– Jest zdrowy, czarny jak węgiel i stanowi perfekcyjną kopię – cieszył się Vicente Torrent z zespołu genetyków. Inni naukowcy ostrzegają jednak, że ewentualne choroby u byczka mogą się objawić później.

Fani walk byków zareagowali na wiadomość o urodzeniu klona euforią, a obrońcy praw zwierząt – oburzeniem. Zadowolenie tych pierwszych nieco jednak przygasło, gdy okazało się, że drugi klon Vasito urodził się martwy. – Fani korridy mają nadzieję, że klony byków czempionów będą miały w genach ich agresywność. Ale ponieważ klony są najczęściej nękane chorobami, trzeba będzie je ze sobą krzyżować, by dopiero w następnym pokoleniu uzyskać zdrowe byki. Powstaje więc pytanie o sens całej operacji, skoro i tak na koniec wracamy do kojarzenia zwierząt ze sobą – zauważa profesor Stępień.

Pokusa tworzenia klonów bierze jednak górę.

We Francji firma Cryozootech klonuje potomstwo najlepszych koni wyścigowych. Nowozelandzkie stowarzyszenie Globe Derby Society zabiega o zmianę tamtejszych przepisów, by utorować drogę do tworzenia kopii rodzimych czempionów. Według ekspertów Unii Europejskiej materiał genetyczny sklonowanych zwierząt może się bardzo szybko rozpowszechnić w stadach bydła hodowlanego w celach konsumpcyjnych. Niewykluczone, że takie mięso trafiło na unijne rynki.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora[mail=m.szymaniak@rp.pl]m.szymaniak@rp.pl[/mail]