Reklama
Rozwiń
Reklama

Usunęła swego szefa

Julia Gillard będzie pierwszą kobietą na stanowisku premiera Australii

Aktualizacja: 24.06.2010 22:14 Publikacja: 24.06.2010 22:10

Julia Gillard ma bardzo silną pozycję w Partii Pracy

Julia Gillard ma bardzo silną pozycję w Partii Pracy

Foto: Associated Press

Podczas konwencji partyjnej Kevin Rudd nieoczekiwanie zrezygnował z funkcji szefa rządzącej Australią Partii Pracy tuż przed głosowaniem, w którym mógłby zostać odwołany. Nowym liderem została Julia Gillard, co w praktyce oznaczało zmianę premiera.

Pani Gillard już po zaprzysiężeniu przyznała, że osobiście prosiła swych kolegów o zdymisjonowanie premiera Rudda. Jak stwierdziła, przez trzy lata była „lojalną deputowaną”, ale „poprosiła kolegów o dokonanie zmiany przywódcy partii”, bo uznała, że „dobry rząd” traci ze względu na osobę swego premiera i laburzyści mogliby przegrać kolejne wybory.

Gdy w 2007 r. Rudd został szefem australijskiego rządu, przewidywano, iż na tym stanowisku może pozostać nawet przez dziesięć lat. Był bardzo popularny, a kierowana przez niego Partia Pracy wygrała wybory bez problemu. W marcu 2009 r. badania opinii publicznej dawały mu rekordowe 74-proc. poparcie społeczne.

Ale – całkowicie niespodziewanie – to poparcie zaczęło maleć, bo Rudd popełniał błędy. Zmieniał zdanie w sprawie fali azylantów – a to chciał ich wyrzucać, a to łagodzić prawo imigracyjne. Rozpoczynał urzędowanie jako zwolennik działań proekologicznych – ale potem zmienił nastawienie.

Niedawno wpływowy „Sydney Morning Herald” opisał Rudda jako człowieka wybuchowego. Kilka dni temu najnowsze badanie wykazało, że z szefa rządu niezadowolonych jest aż 55 proc. Australijczyków. Paradoksalnie, Gillard była najbliższym współpracownikiem Rudda – znalazła się w tzw. bandzie czworga, która podejmowała kluczowe decyzje w rządzie.

Reklama
Reklama

Wiceszefowa partii, była wicepremierem i ministrem zatrudnienia i edukacji (określano ją mianem ministra do wszystkich spraw). Pochodzi z Walii. „Guardian” wskazywał, że jej polityczna kariera „nie układała się gładko” – gdy w 1998 r. po raz pierwszy znalazła się w parlamencie, kpiono z jej nosowego akcentu, złego uczesania i stroju. Krytykowana jest i teraz, m.in. za to, iż nie wyszła za mąż za swego partnera i że nie ma dzieci. Ale jej pozycja w Partii Pracy jest niesłychanie silna – i dzięki temu zdołała wygrać z Ruddem.

Gillard może też pomóc laburzystom wygrać wybory, choć lider opozycyjnych liberałów Tony Abbott uznał, że jej legitymacja do sprawowania urzędu premiera jest wątpliwa, bo objęła go po „politycznym morderstwie” na Ruddzie.

Australia znalazła się wśród około 20 krajów, w których kobiety pełnią urzędy prezydentów lub premierów, obok Argentyny (prezydent Cristina Kirchner), Chorwacji (premier Jadranka Kosor), Finlandii (nowa premier Mari Kiviniemi), Indii (prezydent Pratibha Patil), Irlandii (prezydent Mary McAleese), Litwy (prezydent Dalia Grybauskait?) i Niemiec (kanclerz Angela Merkel). Zapewne niedługo dołączy do nich Słowacja (z Ivetą Radičovą jako szefową rządu).

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1448
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1447
Świat
Policja starła się w Mediolanie z protestującymi przeciwko Igrzyskom Olimpijskim
Świat
Putin budował system totalny. Czy Rosja mogła pójść inną drogą?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama