Pieniądze zostaną wypłacone na podstawie ugody pomiędzy władzami w Londynie i byłymi więźniami – obywatelami brytyjskimi bądź osobami mieszkającymi w Wielkiej Brytanii. Dokładne kwoty rekompensat nie są znane, brytyjskie media donoszą jednak o „ponad milionie funtów na osobę”.
Mimo to szef brytyjskiego wywiadu MI6 John Sawers zapewnia, że jego agenci nie brali udziału w żadnych torturach. – Są to praktyki nielegalne i odrażające w każdych warunkach i nie mamy z nimi nic wspólnego – powiedział. Służby specjalne twierdzą, że mogły się bronić w sądzie przed oskarżeniami.
Rząd obawiał się jednak, że w toku procesu zostaną ujawnione tajemnice państwowe, a wizerunek Wielkiej Brytanii dozna poważnego uszczerbku. Podjął więc próbę polubownego rozwiązania sporu.
Prawnicy rządu toczyli od wielu tygodni negocjacje z adwokatami Biniama Mohameda i dziewięciu innych byłych więźniów.
Urodzony w Etiopii i mieszkający w Wielkiej Brytanii Mohamed został aresztowany w Pakistanie w 2002 roku. Zarzucono mu, że walczył w szeregach talibów. We wrześniu 2004 r. przetransportowano go do amerykańskiego więzienia Guantanamo na Kubie, gdzie – według jego prawników – został poddany torturom.