Wiceszef MSW Ukrainy, Anton Geraszczenko napisał na Facebooku, że Kolesnikowa, uprowadzona z centrum Mińska przed 24 godzinami, skutecznie zablokowała możliwość "siłowego deportowania jej z ojczystego kraju".

Od 7 września los Kolesnikowej jest nieznany.

7 września dnia zamaskowani mężczyźni uprowadzili Kolesnikową, członkinię Rady Koordynacyjnej ds. przekazania władzy na Białorusi, z centrum Mińska.

Białoruskie MSW informowało, że nie wie nic o zatrzymaniu Kolesnikowej przez organy państwa.

Opozycja białoruska informowała później, że zaginęło również dwóch współpracowników Kolesnikowej.

Rano białoruska straż graniczna podała, że Kolesnikowa wraz ze współpracownikami przekroczyła granicę Białorusi z Ukrainą. Przekroczeniu granicy przez Kolesnikową zaprzeczyła jednak ukraińska straż graniczna.

"Maria Kolesnikowa nie mogła być deportowana z Białorusi, ponieważ ta odważna kobieta podjęła kroki, by przeciwdziałać zmuszeniu jej do przekroczenia granicy. Pozostała na terytorium Białorusi. Łukaszenko jest osobiście odpowiedzialny za jej życie i zdrowie" - napisał Geraszczenko.

Interfax Ukraina podaje, powołując się na źródło, że Kolesnikowa podarła swój paszport.

Miejsce pobytu Kolesnikowej pozostaje obecnie nieznane.

Autopromocja
Instytut monitorowania mediów, Raport NOM

"Rzeczpospolita" najbardziej opiniotwórczym medium prasowym 2021 roku

CZYTAJ WIĘCEJ

Anton Byczkowski, przedstawiciel białoruskiej straży granicznej poinformował, że została zatrzymana, ale dodał, że nie wie gdzie jest przetrzymywana.

Kolesnikowa była jedną z liderek protestów, do jakich doszło na Białorusi po wyborach prezydenckich z 9 sierpnia. Według oficjalnych wyników wybory te, z poparciem ponad 80 proc. głosów, wygrał prezydent Aleksander Łukaszenko. Jednak przeciwnicy prezydenta uważają, że wybory zostały sfałszowane i domagają się zorganizowania ponownych, uczciwych wyborów.